Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosno przybywaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosno przybywaj. Pokaż wszystkie posty

21 lutego 2010

Wiosno przybywaj #3

Ostatnio dwa krążki, dzisiaj pojedynczy track, czyli:

Torpedo Boyz 'Are You Talking To Me???'


'Are You Talking To Me??? / I can see no one else round here!'

..i chyba nie trzeba dodawać nic więcej!

18 lutego 2010

Wiosno przybywaj #2

Dzisiaj na tapecie kolejny krążek, na którym dub to motyw przewodni:

Fat Freddys Drop - Dr Boondigga And The Big BW

Jest na tym krążku coś, co nie pozwala się oderwać - i nie jest to tylko głos Joe Dukiego, który jest tak charakterystyczny, że można go rozpoznać zbudzonym nawet w środku nocy, ale również fantastyczne i kojące dźwięki generowane przez resztę grupy. W porównaniu z pierwszą (równie genialną) płytą, na tej jest więcej elektroniki, ale i tak nie oznacza to, że organiczność zepchnięto gdzieś na daleki plan.
Album przywodzi na myśl ciepłe krajobrazy z Nowej Zelandii, skąd pochodzi zespół, rozleniwia i sprawia, że wszystko wydaje się inne - bardziej optymistyczne? Może. Ja w każdym razie za każdym razem naiwnie powtarzam z Dukiem, że 'sun is gonna shine again, I know!' - a takich magicznych fraz i zwrotów jest tu więcej, więc czym prędzej!!

17 lutego 2010

Wiosno przybywaj #1

Oczekiwanie na wiosne tego sezonu jakoś przeokropnie mi się dłuży. Wymyśliłem więc sobie przywoływanie słonecznych dni za pomocą muzyki. Tym samym zaczynając na blogu cykl "Wiosno przybywaj", w którym w paru słowach opiszę piosenkę bądź cały krążek wywołujący błogi stan, uczucie ciepła i wiosenne (optymistyczne!) myślenie.
Dzisiaj na warsztat biorę:

Thievery Corporation - Radio Retaliation
Wydany w 2008 roku album zebrał dośc niejednoznaczne recenzje. Jedni twierdzili, że to nic nowego, a kawałki oparte są na tych samych od lat patentach, drudzy upierali się przy tym, że to miła i przyjemna płyta wzbogacona o rewolucyjny element. Ja sam przychyliłem się do drugiego chórku, określając płytę jako nieprzełomową, ale dostarczającą samych pozytywnych emocji. Koniec końców album wylądował na czternastym miejscu w moim subiektywnym podsumowaniu rocznym.
Na albumie duetu Garza i Hilton znaleźć można wszystko to, co w ich stylu najlepsze. Dubowe kompozycje, miękki, przodujący bas, zwiewność i lekkość oraz sporą dawkę energii i goracych rytmów. Niby wszystko podane z hasłem "przyłącz się do muzycznej rewolucji", ale teksty wcale się nie narzucają, a całość jest na tyle spójna i wciągająca, że i bez tego panowie bez problemu zainteresowaliby słuchacza.
Gorąco polecam, potrafi zdziałać cuda. I chociaż śniegu nie stopi, to sprawi, że poczujesz się, jakbyś był daleko stąd na ciepłej plaży. A w bonusie piękne i poruszające 'Beautiful Drug' i 'Sweet Tides' (do odsłuchu niżej).