Pokazywanie postów oznaczonych etykietą d'n'b. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą d'n'b. Pokaż wszystkie posty

12 grudnia 2008

London Elektricity - Syncopated City


Drum’n’bassowy wątek kontynuowany. Nadal za sprawą wytwórni Hospital Records, tym razem jednak dzięki albumowi London Elektricity. To już nieco, a raczej zupełnie inne brzmienie niż Logistics. Dużo, dużo mniej technicznego zacięcia, więcej piosenkowości. Mnóstwo na ‘Syncopated city’ melodii, które po tym jak krążek się kończy, pozostają na długo w głowie i nie pozwalają o sobie skutecznie zapomnieć. Takie właśnie pamiętliwe dźwięki pojawiają się w ‘Point Of No Return ‘ (swoją drogą dość mroczne obrazy prowokuje ten kawałek) czy ‘Outnumbered’ będący świetnie wyprodukowaną… piosenką. Na płycie pojawia się wiele wokali, które wzbogacają swoisty efekt piosenkowości. Tony Colman zaprosił dwie obdarzone ciekawymi głosami wokalistki: Liane Carroll i Elsę Hedberg, które świetnie odnalazły się w płynącej d’n’b stylistyce. Zaśpiewać postanowił również sam (‘Sat Nav’ czy wspomniane już ‘Outnumbered’). Sporo też na tym albumie humoru i lekkości – patrz elektryczne gitary w numerze ‘All Hell Is Breaking Loose’.
Nie jest to płyta, którą można z łatwością odegrać na koncertach. Mało tu żywego brzmienia, a live actu z samplerów i komputera koncertem nazwać nie można. Mimo wszystko, nowy album London Elektricity to duża dawka pięknych i energetycznych numerów, zakończona inną wersją znanego utworu – ‘Syncopated City Revisited’. To propozycja dla tych, którzy myślą, że drum’n’bass to muzyka pozbawiona duszy i pięknych momentów. A także dla tych, którzy zwyczajnie szukają odmiany, bo dla przesiąkniętych tym gatunkiem słuchaczy, to po prostu kolejna dobra i tylko dobra płyta.

21 sierpnia 2008

Logistics - REALITY CHECKPOINT


Dzisiaj nie będę się jakoś szczególnie starał o to, żeby tekst bardziej przypominał recenzję. Spróbuje luźno opisać, co sądzę i ciekawe, co z tego mi wyjdzie.

Drum'n'bass to, przyznam, dla mnie nieco tajemniczy gatunek. Na jego temat mam blade pojęcie lub zupełnie go nie mam. Czytałem kiedyś o nim artykuł, ale szczerze mówiąc nie pamiętam, gdzie się narodził, nie pamiętam, kim byli prekursorzy i jakie były pierwsze d'n'bowe krążki. Pamiętam jedynie kilku producentów, choć ich produkcji nie znam wcale, a jedyny label, który wydaje płyty z drum'n'bassem, jaki jestem w stanie wymienić to Hospital Records. Chociaż przyznam, że bardzo lubię słuchać muzyki opatrzonej tą łatką. Nie muszę wiedzieć o niej wszystkiego, znawcą tematu nigdy nie będę (chociaż kto wie), bo moje muzyczne horyzonty są jak na razie szerokie - etap ciągłych poszukiwań.
Jakiś czas temu usłyszałem 'Slow Motion' autorstwa Logistics. Nie wiedziałem nic o tym producencie, a przecież to on wraz z bratem współtworzył słynny Nu:Logic. Kawałek wkręcił mi się na tyle mocno, że postanowiłem zdobyć cały album pt. 'Reality Checkpoint'.
Nie chcę tutaj w jakikolwiek sposób kozaczyć terminologią lub wykazywać się porównaniami czy odniesieniami, bo jak już pisałem - jestem początkujący. Może dlatego ta płyta tak bardzo mi się podoba. W Laifowej recenzji Wax przyznał jej jedynie 3 oczka na 6, dodając, że warto by CD znalazło się w naszych odtwarzaczach. Wspominał o udziwnieniach. Może to te udziwnienia (choć nie jestem w stanie ich jeszcze wychwycić) powodują moją sympatię do tej płyty?
Całość trwa 70 minut i przez cały ten czas w uszach rozbrzmiewa – jak nakazuje nazwa samego gatunku - perkusja i bas. Jednakże spotkać można się z totalnie objechanymi i zaskakującymi numerami. Przykładem może być ‘Cocoon’, wkręcający się kawałek, który mało przypomina typowy dla drum’n’bassu sound. Nie ma tu specjalnie szybkiego bitu, są za to dziwne dźwięki, które ciężko opisać. Nie dziwie się autorowi, że właśnie tak go zatytułował. Innym, wyłamującym się spod – powiedzmy – stereotypowego brzmienia jest utwór ‘Cold World’. Szczerze powiedziawszy kojarzy mi się on z dupstepowymi dokonaniami Buriala. To zdecydowanie najcięższy kawałek na tej płycie w 90% złożonej z lżejszej odmiany d’n’b, do której dodaje się słowo ‘soulful’.
Pod względem technicznym zastrzeżeń nie mam. Jestem wręcz zachwycony tym, jak kolejne numery są poskładane, jak rozwijają się i na tyle mocno wbijają w głowę, że trudno je zapomnieć, nawet gdy skończymy słuchać albumu. Cieszę się, że trafiłem na tego producenta i że jego płyta jest pierwszą z drumnbassowych, bo jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że d’n’b to naprawdę ciekawy sort muzyki.