Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekomendacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekomendacje. Pokaż wszystkie posty

31 maja 2011

RASMENTALISM

Na drugi ogień w dniu dzisiejszym idzie dobra polska muzyka. Pamiętam, jak w zeszłym roku (i w 2009 też) narzekałem, że na polskim rynku nie dzieje się praktycznie nic ciekawego. Za to od początku 2011 cały czas wpadam albo na premiery, albo na zapowiedzi interesujących, wartych uwagi płyt. Sporo się dzieje wokół JuNouMi, o których wspomniałem wcześniej apropo showcase'a UKnowMeRecords i en2aka. Nie pisałem jeszcze tylko EPce duetu Rasmentalism, która...właśnie się ukazała!

Tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zetknąć się z muzyką duetu Rasa i Menta, polecam ich stronę na soundcloudzie, gdzie udostępniają dwa (trzy!) single z EPki. Winyl zapowiada nadchodzący LP ‘Hotel trzygwiazdkowy’, mający się ukazać w dwóch wersjach: CD i darmowego downloadu. Szczegóły jak zamawiać oba wydawnictwa dostępne po kliknięciu odpowiednio na EP lub LP.

Mnie bardzo podobają się kawałki, które znajdują się na EPce, za kilka chwil złożę zamówienie na swój egzemplarz płyty "Hotel trzygwiazdkowy", co i Wam radzę zrobić jak najszybciej, bo jak się okazuje wszystko może rozejść się jeszcze zanim płytka ujrzy światło dzienne.


Na koniec mały dodatek - koniecznie sprawdźcie numer poniżej:

Jak pisze na swoim blogu Sebol, który sprawę zna dokładniej:
Mowa o instrumentalnym, pozbawionym gości materiale, stworzonym tylko za pomocą MPC. Nie będzie klawiszy ani dodatkowych zabawek. Wszystko ruff, rugged and raw. Wszystko po to, żeby złożyć hołd stylistyce lat 80-tych i żeby przygotować live-act który pozwoli dziewczętom ruszyć tyłkiem na parkiecie. W tej chwili nie podam nawet nazwy roboczej projektu. Zwyczajnie jej nie znam. Nie będę też wymyślał za Mentos'a tytułów utworów, więc nie będę żonglował nazwami. Wypowiem się o 10-ciu minutach muzyki, która znajduje się na moim dysku. Z tego co wiem, to jest to 1/4 materiału. Wciąż powstaje i powinien zainteresować nie tylko słuchaczy z Polski, ale też tych za granicą. Jeśli lubicie modern-funk, ten bliższy Onra niż Dam-Funkowi, powinniście zacząć radować się teraz. Chociaż porównanie do dość lubianego w Polsce francuskiego producenta jest nieprzypadkowe, nie powinniście odbierać go jako próbę kopii. To cały czas Ment, ale w tym wydaniu go jeszcze nie znacie.

I jak? Osobiście przyznaję, że jaram się niesamowicie mocno i mam ogromną nadzieję, że uda się całość wypuścić. I że nastąpi to prędzej niż później. No a póki co czekam na Hotel Trzygwiazdkowy i kolejne produkcje z labelu UKM.

29 maja 2011

Dziś w odsłuchu: en2ak



PRESSINFO

Zaszufladkować materiał z „Celestial Toyroom” to bez wątpienia zadanie niełatwe. Nie odda w pełni natury płyty ten, kto umieszczać ją będzie w jednym rzędzie z innymi produkcjami z gatunku future beats - shuffle, glitch hop, 8bit czy offbeat.
Solowy projekt En2aka to nie tylko skonstruowane zgodnie z aktualnymi światowymi trendami energetyczne bity, to wiele wyrafinowanych muzycznych smakołyków. Zdecydowanie więcej niż niewymagający muzyczny background. Producent trzyma się raczej z dala od schematycznych podziałów perkusyjnych i nieskomplikowanych melodyjek, jego materiał zdecydowanie ma charakter ornamentalny.
Album „Celestial Toyroom” to niesamowita wyprawa w głąb kosmicznych dźwięków, a
wsparcie muzyczne od Mr.Krime'a, Monosylabikka, Seba Zillnera czy Envee'go potwierdza jego wysoką klasę. Na płycie usłyszeć też można kanadyjskiego rapera Noah23 oraz wrocławskiego Sinego, którego utwór dostępny jest tylko na wersji CD (kompakt bogatszy jest o 3 utwory).


A ja od siebie póki, co dodam, że płyta do zdobycia na sklep@junoumi.com, warto też zajrzeć na blog.junoumi.com po więcej info w tym promocyjne kawałki i klipy. Moja opinia już niedługo znajdzie się na tym blogu.

15 grudnia 2009

Zima 2009/2010 należy do PRIME NUMBERS

Skąd tak śmiałe twierdzenie? Ano stąd, że najpierw pojawił się na rynku świetny album Linkwooda 'System', zaledwie kilka dni temu miała miejsce premiera drugiego krążka Trus'me (recenzja wkrótce), a na styczeń 2010 roku Fat City Recordings zapowiedziało ukazanie się drugiej kompilacji Prime Numbers. Na albumie znajdą się kawałki, które wcześniej można było zdobyć na prime numbersowych EPkach, łącznie z opisaną niżej świeżynką z EP 11. Jak dla mnie super, bo dwunastek kupować nie mogę, a numbersowe killery zebrane na jednej płycie pachną sukcesem. Niżej okładka, tracklista i link do odsłuchów.
Zima 2009/2010 należy do PRIME NUMBERS!!!

1. When You Left - Be
2. Its About Time - Fudge Fingas
3. Fresh Noodles - Mr Scruff & Kaidi Tatham
4. Jack City - Andres
5. Armour - Wireman
6. MmmmHmmm - Fudge Fingas
7. Crushed - Actress
8. Armour (Move D Remix)) - Wireman
9. Got It - Motor City Drum Ensemble
10. Ghosts Have A Heaven - Actress
11. Axiom - Wireman

14 grudnia 2009

Fresh Noodles!

No właśnie, chciałoby się powiedzieć: Fresh Noodles! A to tytuł nowego numeru Mr.Scruffa. Track co prawda biegał sobie w internecie już od listopada, bo wtedy właśnie na soundcloud wrzucił go sam autor, ale dopiero teraz, w grudniu, miała miejsce jego oficjalna, cyfrowa premiera. Numer zatytułowany 'Fresh Noodles' znalazł się na jednym wydawnictwie razem z kawałkami 'Jack City' Andresa i 'Got It' autorwstwa Motor City Drum Ensemble. EPkę 'E 11' wydał kolejny z moich ulubionych labeli - należący do Trus'me - Prime Numbers.
Jak brzmią te numery możecie sprawdzić słuchając próbek W TYM MIEJSCU, a sam track 'Fresh Noodles' poniżej, w całości:
Mr Scruff & Kaidi Tatham 'Fresh Noodles' by Mr Scruff
Jak pisze sam producent, to przyjemnie płynący, leniwy deep house w popularnym ostatnio klimacie Slo-Mo. I faktycznie - nie kłamie. Bardzo dobry track, aż chciałoby się żeby kolejna płyta Scruffa była w całości utrzymana w takiej stylistyce.
Winyl na początku 2010; mp3 dostępne na junodownload

13 grudnia 2009

Nowość od Freerange

Od czasu wydania EPki 'Sleeper' przez Jimpstera jakoś chwilowo przestałem śledzić to, co poczyniała jedna z moich ulubionych wytwórni - brytyjska Freerange Records. Dzisiaj coś mnie chwyciło i okazało się trafiłem prosto w premierę nowego wydawnictwa, które ukazuje się nakładem tego właśnie labela. Mowa o wspólnym dziele duetu producentów kryjących się pod pseudonimami Ethyl & Flori. Obaj pochodzą z UK, a ja szczerze mówiąc zostałem troche zmylony samym brzmieniem jednego z numerów pochodzacych z EPki 'The Trimley' Posłuchajcie sobie pierwszego z trzech utworów:
A1 Ethyl & Flori - København [Freerange] CLIP by ethylmusic
Nie brzmi Wam to niczym zabarwione berlińskim tchnieniem?
W przypadku drugiego numeru, inspiracja Berlinem nie jest już tak oczywista. Kawałek nosi tytuł 'Tanqueray', a posłuchać możecie go np poniżej:
B1 Ethyl & Flori - Tanqueray [Freerange] CLIP by ethylmusic

Oba to fajnie płynące deep house'owe tracki o typowym dla Freerange brzmieniu. Całośc jest już dostępna na beatport na zasadach exclusive. Całkiem niezła i przyjemna rzecz:)

15 maja 2009

Arrivals & Departures 2

Trochę późno wyskakuje z tym newsem, ale wcześniej jakoś nie było czasu, a „na odwal się” nie wypada. Otóż w dniu dzisiejszym – 15 maja 2009 – ma miejsce premiera drugiej części kompilacji ‘Arrivals & Departures – Lounge Connections”. To chyba jedyna seria ze słowem ‘lounge’ w nazwie, którą bardzo cenię i za którą rękę na torach położę. Pierwsza część była bardzo udana i ciekawa (recenzja TUTAJ), więc zapewne i druga jest warta uwagi. Zresztą zerknijcie sobie na tracklistę. Ben Westbeech, Stee Downes, Fink, Jazzanova czy Recloose – te nazwy mówią same za siebie. Podobnie jak fakt, że za dobór numerów ponownie odpowiada Rawski.
Tutaj Tracklista, a niżej dla smaku dwa utwory, które znaleźć możecie na ‘A&D vol.2’ (tu w jakości youtube’owej)

TERMINAL 1
1. Stee Downes – Asunder
2. Jazzanova feat. Leon Ware & Dwele - Rockin' You Eternally 
3. Recloose feat. Joe Dukie - Deeper Waters
4. Kendra Lou & The Miracles – Everyday 
5. The Dynamics - Seven Nation Army (Patchworks Remix)
6. Dutch Rhythm Combo - Cartagenera (Ray Mang Radio Edit) 
7. Rithma feat. Dan Boissey - Sex Sells (Nickodemus Remix)
8. Una Mas Trio - Clear As Water feat. Bajka (Hidden Jazz Quartett)
9. The Funky Lowlives - Irreplaceable 
10. Radiokijada - Manoteo En Menor 
11. Protassov - Liquid Season 
12. 40 Thieves feat. Qzen - Don't Turn It Off 
13. Smoove & Turrell - I Can’t Give You Up
14. BEN WESTBEECH - So Good Today
15. Bing Ji Ling - Home


TERMINAL 2
1. Gelka - So Many Ways
2. Lucinda Slim & the Lone Stars - All This Time
3. The Five Corners Quintet – Midnight in Trieste 
4. The Jazzual Suspects - Ba Dada
5. Sunshine State - Day Job (Alister Johnson Remix)
6. Mr. Scruff - Stockport Carnival
7. Stac - Balls Bounce (Bonobo remix)
8. Flevans – Begin Again
9. Nightmares on Wax - Hey! Ego
10. Fink - Trouble’s What You’re In
11. Trentemøller - Moan (Mikael Simpson Version)
12. Karen Gibson Roc - Painted Room
13. Shahrokh Sound Of K. feat. Siri Svegler - Letting You Go 
14. Cro – Magnon - Time Flies
15. Soul Vigilantes feat. Xan Blacq -Travelling Together 


Fink – Trouble’s What You’re In


Mr.scruff – Stockport Carnival

11 grudnia 2008

DUSZA RYTM CIAŁO


Wczorajsza notka o nielegalnym ściąganiu muzyki sprowokowała mnie do zadania pytania gościowi Miastosfery. Był nim Andrzej Cała – współautor dość ciekawej książki: „DUSZA RYTM CIAŁO: leksykon muzyki r&b soul”. Pytanie, które postawiłem dotyczyło sprzedaży takiej pozycji w kraju, w którym brak kultury kupowania płyt. Calak uznał je za trudne, zresztą nie bez powodu, bo rzeczywiście trudno udzielić na nie jednoznacznej odpowiedzi. Ale z pewnością znajdą się osoby, które zainteresują się tym tytułem. Warto, stąd wzmianka na blogu.
Książka na ponad 600 stronach, zawiera mnóstwo opisów artystów, których muzyka nie pozostaje bez wpływu na nurt soul i r&b. Ale to nie oznacza, że pojawiają się w niej jedynie te postacie sztywno przypisane i zaszufladkowane, bo znaleźć w nim można opisy także tych, których muzyka zawiera w sobie soulowy pierwiastek. Podczas rozmowy wspomnieni zostali np. Atjazz czy Jimpster.
Listę haseł, które leksykon zawiera możecie znaleźć TUTAJ.
Fragmenty książki są do obejrzenia i przeczytania TU. Na tej stronie są również zdjęcia – całość wygląda naprawde ładnie i estetycznie.
Więcej informacji na temat możliwości zakupienia leksykonu znajduje się na tej stronie.
Warto sprawdzić, zwłaszcza, że na koncie autorów jest jeszcze leksykon muzyki hip hop : „Beaty Rymy Życie”, który został bardzo ciepło przyjęty.

9 września 2008

Brownswood Bubblers.


Temat chillowania kontynuowany. A to za sprawą serii kompilacji, którą ostatnio do mnie przywiało. Pisałem zresztą, że chciałbym zdobyć wszystkie trzy czesci Brownswood Bubblers. No to mam już części drugą i trzecia, na pierwszą przyjdzie mi jeszcze troche poczekać.
Brownswood Bubblers to seria wydawana przez Brownswood Recordings. Wytwórnia, której przewodniczy sam Gilles Peterson, może poszczycić się takimi artystami jak Ben Westbeech, Jose James czy Soil&Pimp Sessions. Aby przybliżyć nieco brzmienie labelu, wypromować markę a przy okazji ( a może to na pierwszym miejscu) zaprezentować sporo mało znanych producentów, wokalistów czy muzyków powstały wlasnie Bubblersy. Każda z części to zbiór lekkich numerów z pogranicza hip hop/soul/jazz. Tak można nazwać to w najprostszy sposób. W rzeczywistości szufladek mamy nieco więcej, a rozdrobnienie gatunkowe jest dośc spore, ale nie na tym będę się skupiał. Gilles prezentuje dokonania grupy artystów, o której wcześniej nie słyszałem. Poza Katalystem, Simbadem, Tawiah czy Flying Lotusem reszta była dla mnie strefą mroku, której jeszcze nie przekroczyłem. Dość szybko w mojej pamięci zagościły nowe melodie a przede wszystkim nazwy tych, którzy je stworzyli. I tak pojawia się Bullion (niech mi ktoś powie, jak to wymawiac;), Probe dms, Emanativ, Cornish Waters czy Daisuke Tanabe. Nie będę wymieniał wszystkich, bo chociaż każdy zasługuje na wyróżnienie, to taka lista płac zajęłaby połowe notatki. Tracklisty można sprawdzić tutaj: ONE, TWO, THREE.
Jak stwierdziłem na samym poczatku płytki są bardzo odprężające. Najlepszym miejscem do ich słuchania jest łóżko. Wtopienie się w ciepła pościel, w przyciemnionym pokoju pozwala na maksymalne wczucie się w klimat kazdego z utworów. Nie myślcie jednak, że płyty uderzają słodyczą. Owszem, są lekkie, ale do cukierkowatości im daleko. Peterson to stary wyga i wiedział, co wybiera na swoje kompilacje. Warto się w te płyty zaopatrzyć, bo są naprawde piękne i pełne świetnych utworów.
Więcej info na oficjalnej stronie Brownswood Recordings. Szczerze powiedziawszy nie mogę się doczekać czwartej części! A póki co oczekuję płytki numer 1:)

5 września 2008

Pierwsze wrażenie po BROTHERHOOD

Pozbawiony jakiejkolwiek weny twórczej i chęci klepania w klawę, zasiadam do napisania zaległych notatek. Wiem, że miały się pojawić wcześniej, ale szkoła męczy i wysysa energię. I tak ledwie moge wysiedzieć, bo najchętniej czas spędzam w pozycji horyzontalnej słuchając mnóstwo muzyki. A że ostatnio sporo nowych dźwięków się u mnie pojawiło to powinno być i sporo notatek. Wybaczcie: będzie krótko, ale zawsze coś.

Let's start!

Pierwsze wrażenia po 'Brotherhood'

pav (2-09-2008 7:56)
no musze ci powiedzieć że te electronic battle weapon to strasznie mocne 70 minut muzyki. one by sie tak do klubu nadawały że szok, aż żal że tego nigdy nie usłyszałem wczesniej. wogole sie czułem jakbym cos ekskluzywnego słuchał
pav (2-09-2008 7:58)
to jest tak jakby to ktoś inny zrobił, a nie chemical brothers
ósma batelka to jest saturate w praktycznie niezmienionej formie - tylko sie rózni nieco początek i końcówka i chyba mocniej podbite basem - wogole sporo na tych batelkach podbicia basowego
a z tej 10 batelki jakby wydobyli ten numer midnight madenss - strasznie to wszystko fajnie jest zrobione
pav (2-09-2008 7:59)
jak słuchałem np numerka 6 to tak swietnie sobie dobudowywali kolejne elementy numeru, po kolei coś sie dodawało. tak jakby coś wlewali i to coś pozostawało ślad i tak aż do całkowitego zbudowania numeru - świetne
pav (2-09-2008 8:00)
pierwsze cztery numery takie mocne i twardo osadzone na klubowej pulsacji, potem sie zaczyna troche ekesperymentowania z brzmieniem a potem znowu powrót do prostych tanecznych kompozycji
pav (2-09-2008 8:00)
normalnie masakra, szkoda że musiałem słuchać tego na słuchawkach hehe, ale sasiedzi by sie chyba o te basy pluli
pav (2-09-2008 8:01)
ale ogolnie nie żałuje ani grosza wydanego na ten album

To tak na szybko pisane naprawde pierwsze wrażenia po odsłuchaniu drugiego krązka z zestawu 'Brotherhood'. Kopiowane z gg, pisałem zanim wyszedłem do szkoły. Wprowadziłem drobną korektę i tadam!

Podsumowując jestem zachwycony zarówno pierwszą jak i drugą płytką. Jedno z najlepszych wydawnictw 2008

21 sierpnia 2008

Logistics - REALITY CHECKPOINT


Dzisiaj nie będę się jakoś szczególnie starał o to, żeby tekst bardziej przypominał recenzję. Spróbuje luźno opisać, co sądzę i ciekawe, co z tego mi wyjdzie.

Drum'n'bass to, przyznam, dla mnie nieco tajemniczy gatunek. Na jego temat mam blade pojęcie lub zupełnie go nie mam. Czytałem kiedyś o nim artykuł, ale szczerze mówiąc nie pamiętam, gdzie się narodził, nie pamiętam, kim byli prekursorzy i jakie były pierwsze d'n'bowe krążki. Pamiętam jedynie kilku producentów, choć ich produkcji nie znam wcale, a jedyny label, który wydaje płyty z drum'n'bassem, jaki jestem w stanie wymienić to Hospital Records. Chociaż przyznam, że bardzo lubię słuchać muzyki opatrzonej tą łatką. Nie muszę wiedzieć o niej wszystkiego, znawcą tematu nigdy nie będę (chociaż kto wie), bo moje muzyczne horyzonty są jak na razie szerokie - etap ciągłych poszukiwań.
Jakiś czas temu usłyszałem 'Slow Motion' autorstwa Logistics. Nie wiedziałem nic o tym producencie, a przecież to on wraz z bratem współtworzył słynny Nu:Logic. Kawałek wkręcił mi się na tyle mocno, że postanowiłem zdobyć cały album pt. 'Reality Checkpoint'.
Nie chcę tutaj w jakikolwiek sposób kozaczyć terminologią lub wykazywać się porównaniami czy odniesieniami, bo jak już pisałem - jestem początkujący. Może dlatego ta płyta tak bardzo mi się podoba. W Laifowej recenzji Wax przyznał jej jedynie 3 oczka na 6, dodając, że warto by CD znalazło się w naszych odtwarzaczach. Wspominał o udziwnieniach. Może to te udziwnienia (choć nie jestem w stanie ich jeszcze wychwycić) powodują moją sympatię do tej płyty?
Całość trwa 70 minut i przez cały ten czas w uszach rozbrzmiewa – jak nakazuje nazwa samego gatunku - perkusja i bas. Jednakże spotkać można się z totalnie objechanymi i zaskakującymi numerami. Przykładem może być ‘Cocoon’, wkręcający się kawałek, który mało przypomina typowy dla drum’n’bassu sound. Nie ma tu specjalnie szybkiego bitu, są za to dziwne dźwięki, które ciężko opisać. Nie dziwie się autorowi, że właśnie tak go zatytułował. Innym, wyłamującym się spod – powiedzmy – stereotypowego brzmienia jest utwór ‘Cold World’. Szczerze powiedziawszy kojarzy mi się on z dupstepowymi dokonaniami Buriala. To zdecydowanie najcięższy kawałek na tej płycie w 90% złożonej z lżejszej odmiany d’n’b, do której dodaje się słowo ‘soulful’.
Pod względem technicznym zastrzeżeń nie mam. Jestem wręcz zachwycony tym, jak kolejne numery są poskładane, jak rozwijają się i na tyle mocno wbijają w głowę, że trudno je zapomnieć, nawet gdy skończymy słuchać albumu. Cieszę się, że trafiłem na tego producenta i że jego płyta jest pierwszą z drumnbassowych, bo jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że d’n’b to naprawdę ciekawy sort muzyki.

10 lipca 2008

Jamie Lidell - 'Multiply'


Koncert Jamiego Lidella wywarł na mnie ogromne wrażenie. Pisałem zresztą o tym wcześniej. I nie byłbym sobą, gdybym po czymś takim nie zaopatrzył się w jakąś płytke Lidella. Wybór padł na 'Multiply' - zachwalaną dużo bardziej od ostatniego krążka 'Jim'. Poza tym dobrze zacząć bardziej od początku (choć i tak nie mam debiutu). I nie żałuje, że wydałem te 10 kuponów.

Lidell miesza akustyke z elektroniką, niejednokrotnie elektronikę wypychając na pierwszy plan. Jest energicznie, innym razem nieco bardziej stonowanie. Jako przykład tego łagodnego klimatu nasuwa mi się od razu 'Game For Fools' - piękna piosenka (nie waham się użyć tego słowa) zamykająca album. Z kolei energii i szaleństwa nie brak w utworach 'Newme' czy 'When I Come Back Around'. Na 'Multiply' Lidell ujawnia nie tylko wspaniały wokal (który na żywo brzmi tak samo świetnie jak na płycie) - pokazuje także umiejętności producenckie i chociaż pomagał mu Mocky, to wiem, że sam Jamie zrobił tam bardzo dużo (i tu znowu powołuje się na jego występ podczas cieszyńskiego FNM). Bawi się dźwiękami, sampluje swój wokal, używając go jako bitu ('A Little Bit More' - kultowe zresztą;), a wszystko robi w niesamowicie porywający sposób.

'Multiply' to zdecydowanie świetna pozycja na wakacje i chociaż krązek w tym roku będzie obchodził trzecie urodziny to muzyka na nim zawarta jest dalej świeża, aktualna i co najważniejsze wciągająca, jak trzy lata temu. Pozycja obowiązkowa. Nie tylko dla fanów funkującego wokalu.


Jamie Lidell - 'What's The Use?'

9 lipca 2008

Fat Freddys Drop - Based On A True Story


Fat Freddys Drop - 'Based On A True Story' to album złożony z 10 pięknych kompozycji, które pozwalają odpocząć, momentami wzruszają, a już na pewno - przez cały czas - zachwycają.
Wszystko zaczyna się od numeru 'Ernie'. Oszczędna aranżacja, pianino i rozkręcajcy się Joe Dukie to jest mocne strony. Cały czas jest oszczędnie, chociaż nie oznacza to dźwiękowego skąpsta. Jest w tym wszystkim przestrzeń i urok, kojarzące mi się z ostatnim studyjnym albumem The Cinematic Orchestra - 'Ma Fleur'. 'B.O.A.T.S' aż pęka w szwach od pięknych dźwięków i świetnego wokalu Dukiego, niesamowicie charakterystycznego i ciepłego.
To, co podoba mi się na tym krążku, to niesamowity klimat, jaki tworzą kolejne utwory. Dęciaki spotykają się z perkusją, pianinem czy przeszkadzajkami ('This Room') i splatają się w bujające melodie. Utwory są rozbudowanymi kompozycjami, które momentami wydają się grane na żywo, jakby na koncercie, albo improwizowane w studiu. Mimo to cały czas oplecione wzdłuż tyczki, która oddziela je od eksperymentowania. Do tego troche melancholii, jak w przepięknym kawałku 'Dark Days', nieco beztroskich klimatów jak 'Wandering Eye' i już jesteśmy na środku jeziora w łódeczce z okładki płyty. Jest po prostu pięknie, a to piękno trwa praktycznie 70 minut. I wcale nie jest ani przydługie, ani nudne... To piękno jest po prostu wciągające... I błogie.

19 maja 2008

Afro-sounds


Kolejna kompilacja, w którą w ostatnim czasie się zaopatrzyłem to 'Nigeria Special: Modern Highlife, Afro-Sounds & Nigerian Blues 1970-6'. Spory tytuł, co? Dwupłytowa, dwugodzinna w pięknym, naprawde, digipacku z 32-stronnicowym bookletem. Autor opisuje w nim historie poszczególnych utwór, miejsca, gdzie były popularne, historie ludzi, którzy je tworzyli. Przy każdym z kawałków pisze też, w jakim języku są nagrane wokale (chociaż są też i numery instrumentalne. Jest też nakreślone całe tło kompilacji. W wypadku tego albumu, booklet stanowi encyklopedie nigeryjskiej muzyki. Jest jego nieodłaczną częścią i to pierwsza rzecz, która mi się podoba. Druga to oczywiście sama muzyka! Piękne dźwięki, które rozgrzewają w deszczowe dni (takie jak dziś) albo podgrzewają klimat w cieplejsze. Poruszają dogłebi duszę i ośrodek czerpania przyjemności ze słuchania:)) Mix gatunkowy, jaki serwuje nam twórca zamieszania - Miles Cleret - to afro-pop, afro-jazz i afro-funk. Mieszanka wybuchowa, bardzo łatwo jest zarazić się energią tych krążków, a wtedy... 2 godziny totalnego luzu i odcięcia od świata, bo tak trudno się od nich oderwać. Nie będę wymieniał artystów, którzy pojawiają się na 'Nigeria Special...' bo pewnie i tak nikt, albo mało kto zna The Funkees czy The Nigerian Police Force Band. Z tego powodu również warto się zapoznać z tą cudowną muzyką!

14 maja 2008

Remixowo.


Sympatycznie. Leniwie. Pięknie. Urzekająco. Długo. Za krótko;). Remiksowo.
Takie między innymi słowa przychodzą mi do głowy kiedy słucham 'The K&D Sessions' autorstwa Petera Krudera i Richarda Dorfmeistera. Skompilowali cudowne dwie godziny własnych remixów. Muzyka cudownie odprężająca. Przenosi na słoneczną plaże, albo do chatki w polu, gdzie leje rzęsisty deszcz. Przynajmniej takie mam obrazy jak zamykam oczy, kiedy słucham tego cuda.Panowie z g-stone na warsztat wzięli kawałki Lamb, Roniego Size'a czy nawet Depeche Mode i zrobili z nich istne diamenty połyskujące wszystkimi kolorami tęczy.
Novika nie rzucała słów na wiatr, kiedy powiedziała, że to najlepszy zbiór remixów. I chociaż teraz ma rywala w postaci 'Recipes' Envee'ego... Chociaz - stawiałbym je na równi, mimo, że to inne gatunki...
Gorąco polecam. Każdemu. Bez wyjątku.

11 maja 2008

Laurka Dla Envee'ego.


Rysowane w paincie, co widac-ale to nie jest idealny program do rysowania. Nie mam innego. Chociaż kiedyś narysowałem dwa obrazki w paincie i wyszły mi całkiem zgrabne.
Za co laurka?

Gdybym miał na tyle kasy to wystawiłbym Envee'emu złoty pomnik. Albo pomnik z kamienia, a Envee by go tylko dotknął i zamienił w złoty. Bo wszystko czego się dotyka Envee zamienia się w złoto. Tak, chodzi o remixy. O te cudowne 22 remixy zebrane na kompilacji 'Recipes'. Posługując się terminologią Noviki, to taka moja Biblia. Wszystkie numery, jeden za drugim, są świetne. Jest zaskakująco, interesująco i niesamowicie świeżo. Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych: nawet z utworu Brodki, najsłabszego w jej dorobku, uczynił coś pięknego. Proste nazwy płyt: Appetizers i Maincourse świetnie oddają klimaty krążków. Pierwszy do słuchania, drugi do słuchania i tańczenia. Oba do zachwycania się. Megapozytywna muzyka.


Ten zbiór remixów uświadomił jeszcze jedną rzecz. Nieco smutną. Bo w booklecie są opinie kilku znanych fajnych i cytat z Noviki: "Każda wizyta u Maćka to nie tylko praca, ale przy okazji pogadanka o nowej muzyce z całego świata. Czasem trudno za nim nadążyć, bo wydaje mu się, że wszyscy oreintują się w muzyce tak jak on". Czytając te słowa zdałem sobie sprawe z tego jak dużo jest muzyki, której nie mam okazji usłyszeć i sporej części pewnie nigdy nie usłysze. Jest jej tak dużo, a to, co udaje mi się wychwycić to z pewnością mały kawałek tego ogromnego tortu. Pocieszający jest jednak fakt, że ten kawałek, który mam, jest większy i duuuuuużo smaczniejszy od tego , który ma 'słuchacz muzyki z mtv i eski':))

6 maja 2008

The Cinematic Orchestra - Live At The Royal Albert Hall

Wczoraj było o jednym koncercie, dziś będzie o drugim. Równie wyjątkowym. To koncert The Cinematic Orchestra w brytyjskiej The Royal Albert Hall. Nie mam chyba prawa pisać czegokolwiek o tym krążku, bo wielkich dzieł komentować nie wolno. Ale spróbuje, chociaż nie ukrywam-trudne to jest po prostu.Zaczyna się od świetnego (w tym wpisie częstotliwość słów 'świetny', 'wspaniały', itp będzie b.wysoka) 'All That You Give'. Smyki robią swoje-wywołują mnóstwo ciarek na karku. Widownia szaleje-burza braw po każdym z wykonywanych utworów. Następnie: 'Child Song' z ostatniego studyjnego krążka 'Ma Fleur'. Piękne wykonanie, pojawia się element impro. Aranżacja nieco zmieniona. 'Flite'- ten utwór podoba mi najbardziej z całego koncertu, elektronika współgra z perkusją tworząc niesamowicie barwną kompozycję.... Długo mógłbym pisac pojedynczo o każdym numerze, ale byłoby to pewnie nudne. Waszą uwagę chciałbym więc zwrócić na jeszcze 2 numery. 'To Build A Home' to pierwszy z nich. Również pochodzi z 'Ma Fleur', ale na koncercie, który miał miejsce 2 listopada 2007 został zagrany w zupełnie innej wersji. Zamiast pianina, jest gitara. Zamiast Patricka Watsona jest Grey Reverend obdarzony równie pięknym wokalem co Patrick (choć z pewnością mniej kontrowersyjnym). Drugim utworem jest 'Breathe'. Niestety na koncercie nie było Fontelli Bass. Godnie zastąpiła ją Heidi Vogel. Kobieta obdarzona świetnym głosem... Ją po prostu trzeba usłyszeć. Jak cały koncertowy album. Słowo polecam jest za słabe i mało impresywne. Musicie tego posłuchać. Wzrusza do łez...

5 maja 2008

Hey - MTV Unplugged


Przydałoby się w końcu powrzucać opinie o ostatnio nabytych krązkach, bo ciągle ich przybywa, a jak na razie to udało mi się napisac o trzech z nich. Ok, to powoli będę uzupełniał kartoteke;))


Zaczynając od koncertu. Koncertu specyficznego. Koncertu, który ukazał się w łączonej wersji CD+DVD w pięknym (naprawde łądnym!) digipacku. Koncertu Hey MTV Unplugged. Przygotowania trwały długo. Część z nich można obejrzeć na dołączonym Making of... Było wiele obaw, ale wszystko wyszło im pięknie. Nowe aranżacje utworów zaskakują. Są niesamowicie świeże, fantastycznie urozmaicone mniej lub bardziej dziwnymi instrumentami - patrz: lira korbowa. Sama Kaśka stwierdziła, że ten instrument mógłby zastąpić cały koncert. Czy ja wiem? Bez całej reszty muzyków to niebyłoby to samo. Jest na co popatrzeć, na kogo poaptrzeć i jest czego posłuchać. Heyowcy i ich goście spiali się świetnie. Są wzruszające Missy Seepy i Mru Mru, energetyczne W imieniu dam czy Lali Lali. Jest "minimalistycznie" zaaranżowany kawałek "Cudzoziemka w raju kobiet". Są i covery. Dokładnie dwa. Do każdego dołaczony jeden gość. 'Candy' Iggy'ego Popa zaśpiewał wraz z Nosowską Budyń (Jacek Szymkiewicz), zaś WSPANIAŁE 'Angelene' Kaśka wykonała wraz z Chylińską. Ten ostatni z wymienionych numerów to chyba mój ulubiony na tej płycie. Jest cudownie wykonany i głeboko poruszający. Jak cały zresztą koncert (powtarzam się, ale warto to podkreślac w przypadku tej płyty).
Pozostaje jedynie napisac, że jesli ktoś go jeszcze nie posiada (sa tacy?) to czem prędzej zamawiać. Piękna muzyka.

28 kwietnia 2008

DETOX.

Jazzujący początek - i już od tego momentu widomo "o czym bedzie muzyka" (jak i dlaczego). Tytuł niby prosty - uwaga! - Szumoszmeroszepty. łatwiejsze do wymówienia niż tytuły krązków wrocławskiego Kanału Audytywnego Zamiennie można stosować inną nazwę - TRACK12 (chociaż intro...) Oprócz tego wita nas okładka - to jest, kurcze, klimatyczny atak: drzewo z sygnalizatorów - ciemne kolory (intro dobiega końca-fajnie plumka-zaraz wejdzie "Oddycham Smogiem")... otwierasz digipacka i co widzisz? Czerwono...
"do ziemi wszyscy przyciśnięci smogiem" - fajny tekst. W ogóle teksty są ciekawe. Nie używa w nich ani razu R, bo wada wymowy-sprytny-wychodzi mu to nieźle. Potem numer randkowy-te, "Chciałbym spotkac" - bardzo mi sie podoba ten kawałek + gościnny udział Natalii Lubrano z Miloopy. Przerwa na "Hipisa" i "witam panią w biurze rzeczy znalezionych"-piekielnie mądry tekst. I ta cicha melancholia. Druga wersja "Oddycham smogiem" - równie świetna jak pierwsza. Mógłbym napisać o wszystkich numerach - jest ich wszak 8, ale nie chcę zbyt wiele zdradzać. Sami zapoznajcie się z tym krążkiem. Płytka warta uwagi.

Magiera/Tymon feat. Mały72
Oddycham Smogiem
[Asfalt Records]

26 kwietnia 2008

W instytucie Flykkiller.

Eksperymenty się udały.

Istota została oswojona i wykorzystania dla dobra słuchaczy.

Cała historia krążka opiera się na pewnym przybyszu z obcej planety, który zostaje złapany i doprowadzony do instytutu Flykkiller.

Cały klimat krążka tworzy nie tylko muzyka, już okładka wywołuje ciarki na plecach.

Ciemne kolory, zdjęcia z labolatoriów, naukowcy pochwycający tajemniczą istotę.

Pierwsze dźwięki-ciężkie i mroczne. Tak jest od początku do końca. Nie zmienia tego nawet snujący się 'Czy nie szkoda ci'. Głos Pati Yang utrzymany w niskich rejestrach, niejednokrotnie pocięty i zapętlony. Wykorzystany jako instrument. Nieważne są teksty-liczą się melodie i barwa głosu.

Porywający krążek.

Nie tylko dla wielbicieli około trip-hopowych klimatów.

W imieniu i na rzecz przesłuchiwanej.

pavel.


//


30 marca 2008

Do spania moi drodzy;)

Sissy Sleeper. Z nieodżałowanej Sissy Records. Jedna z kompilacji serii Sissy... Bardzo udana płytka. Utwory wybierał oczywiście Paweł Józwicki, czyli U-ZEK - sprawca całego 'sissy'owego zamieszania'. Wyselekcjonował kawałki lekkie, pastelowe. Z krainy marzeń wręcz. Miękkie jak poduszka. Do tego mlecznoróżowa oprawa graficzna i słuchawki leżace na jaśku;) Dzięki tej płytce poznałem sporo wykonawców. Choćby Old Time Radio, Mashe Qrelle czy saint etienne. Pojawiają się też Lali Puna, Archive czy Cornelius ('Typerite lesson' - uwielbiam ten numer, kliki maszyny do pisania i 'uh' ;)). Jest bardzo przyjemnie i lubię wracać do tego krążka. Nie tylko wtedy, gdy chcę iść spać. także, gdy mam ochotę odpocząć, posłuchać lekkich dźwięków po płytach jak np 'Kala' czy mocniejsze klubowe beaty (drum'n'bass - silnie szukam dojść;jak ktoś ma jakieś rady to może sie dzielić!) . Stare to już, można tak powiedzieć, bo z 2003 roku, ale wciąż wzrusza jak kiedyś... No i ta metka labelu SISSY RECORDS.... Czemu tego już nie ma...