17 października 2009

LAIF # 71


Recenzja ukazała się w LAIFie nr 08 (71) październik 2009 - czyli w ostatnim numerze:) [powiększenie po kliku]
To taki mój osobisty sukces, duża satysfakcja no i nie ukrywam że się ciesze, że udało się zobaczyć swoje pseudo i swój tekst w LAIFie, którego, jak zapewne czytelnicy bloga wiedzą, bardzo cenię.
Poza tym w najnowszym numerze ciekawy wywiad z Pablopavo-jakoś podoba mi się to, jak opowiada o tworzeniu płyty, jak też jego poglądy na pewne sprawy. Warto tez poczytać o rapclashu - niby istnieje od paru lat, ale wielkiego boomu nie było, może wszystko zmierza w tę stronę i będzie jak z baile funkiem?

15 października 2009

NOWY TRUS'ME JUŻ W LISTOPADZIE!!!

Bardzo z góry wszystkich przepraszam, że wpis będzie trochę, jakby go dziecko pisało, ale dokładnie teraz, w tym momencie tak się właśnie czuje – jak dziecko, ale takie mega szczęśliwe, które tak długo wyczekiwało na gwiazdkę, że kiedy przyszła, to wybuchło radością we wszystkie strony świata. OK., teraz konkrety.
W LISTOPADZIE tego roku, swój drugi krążek wydaje Trus’me!! Płyta ukaże się nakładem prowadzonego przez niego labela – Prime Numbers, a jej tytuł to ‘In The Red’.
Okładka z boku, a tracklista tutaj:
01. Pretend
02. Put It On
03. Bail Me Out
04. Sucker
05. In the Red
06. ?
07. Need a Job
08. Sweet Mother


Wśród gości wymieniany jest między innymi Amp Fidler, a całość ma być nagrana z większą ilością żywych instrumentów niż pierwsza płyta ‘Working Nights’. Już w samplach słychać, że to ciepłe deepowe brzmienie disco, pozostaje jedynie zgadywać jaka może być całość. Dziś, po osłuchaniu jedynie próbkowych 8 minut z ‘In The Red’, już mogę stwierdzić, że idzie coś równie wielkiego jak debiut. Może nawet i lepszego? Czekam z niecierpliwością na premierę, tym bardziej, że w 2007 album Trus’me uznałem za płytę roku.

12 października 2009

promujemy Majora (?)

W sieci (bo przecież nie na mtv) pojawił się nowy klip promujący płytę duetu Switch & Diplo, a więc projektu Major Lazer, ‘Guns Don’t Kill People...Lazers Do’. Video wykonano do najbardziej kontrowersyjnego kawałka na płycie, w nagraniu którego udział brały siostrzyczki z Nina Sky – ‘Keep It Goin’ Louder’. Mnie regularnie dostaje się po głowie za bronienie tego numeru, który choć, przyznaję, zalatuje tandetą, ma potencjał imprezowy.

Dla innych na szczęścia nie cała płyta jest utrzymana w takiej konwencji. Może to trochę nietrafiony wybór na singla, ale cóż... Zadecydowali, więc jest. Sam zaś klip jest raczej cienki. Zdecydowanie lepszy od niego był ten do ‘Hold The Line’. W drugim video zamiast komiksu mamy imprezę w klubie, a na twarzach klubowiczów malują się różne majorowe animacje – trochę słaby pomysł, ale można sprawdzić. O ile wcześniej nie wyłączycie głosu;))



A tutaj recenzja płyty:)

10 października 2009

Luciano dla słońca album nagrał!


LUCIANO
Tribute To The Sun
Cadenza
* * * * i pół


Mija dziewięć lat odkąd chilijski DJ i producent Lucien Nicolet wypuścił swoje pierwsze nagrania. W zeszłym roku przypomniał o sobie między innymi znakomitym remixem kawałka Dave’a Aju czy mixem dla sławnego londyńskiego Fabrica. Kompilacja oznaczona numerkiem 41 lekko zdradzała to, co szykuje nam Chilijczyk na album ‘Tribute To The Sun’, który właśnie ukazuje się nakładem jego wytwórni – Cadenza.

Luciano nie próbuje kreować czegoś nowego, a wykorzystuje znane już patenty, by swoje inspiracje i pomysły przełożyć na dźwięki. Jest przy tym niesamowicie precyzyjny, gdyż słychać wyraźnie, iż każdy track budowany jest nie tylko przez pozostający w centrum, minimalowo skrojony temat główny, ale również przez szczegóły i smaczki pojawiające się gdzieś w tle w postaci kościelnych dzwonów, szumiących hi hatów czy odgłosów natury. Generalnie ‘Tribute To The Sun’ obfituje w pozytywne, lekkie numery. Jedynie końcówka złożona z utworów ‘Metodisma’ oraz ‘Oenologue’ jest cięższa i mroczniejsza. Do stworzenia pierwszego z nich Luciano użył przeszywających uszy agonalnych wręcz krzyków, zaś drugi to hołd złożony pionierom Detroit techno czy deep house’u.


ps. proszę państwa oto, jak wskazuje licznik, setna recenzja. Co jest w sumie drobnym przekłamaniem, bo zdarzyło się, że w jednym poście było kilka recenzji... ale licznik to licznik, stówę wybił dopiero dzisiaj.

3 października 2009

Niech robi, co chce.

Problem z Agnieszką Chylińską jest taki, że wszyscy ją pamiętają jako osobę, która w swoich wypowiedziach nie ubarwiała tego, co myśli. Każdy zna historię z "nauczyciele fuck off", czy wyciek z rozmowy w radiu. Każdego to bawiło, obrażało i co tam jeszcze chcecie. Po prostu wywoływało kontrowersje i jakieś tam poruszenie. Od jakiegoś czasu obserwujemy złagodzenie charakteru Chylińskiej i nagle wszystkim zaczyna brakować "ostrej, rockowej laski". Ogólnie takie przypisywanie łatek osobom mnie śmieszy, bo to kim i jaka jest - to jej prywatna sprawa.
O tym, że nagrywa nowa płytę słychać było już od pewnego czasu. O tym, że nagrywa krązek z duetem Plan B (ex-sistars) również. Wszyscy zastanawiali się, w jakim kierunku to pójdzie. I nagle pojawia się wskazówka, która znowu wywołuje kontrowersje. Wracamy więc do korzeni, tylko, że muzycznie odbijamy w drugą stronę. Z rocka w zdecydowaną elektronikę, której bliżej do typowych klubowych produkcji. Jednakże ta "typowa klubowa produkcja" jakoś niebezpiecznie balansuje na granicy kiczu, sam nie wiem czy przypadkiem jej nie przekracza. Coś tu musi być nie tak - może to, że "ojej, ale to nagrała Chylińska, a jej nie wolno w ten sposób" - bo takie komentarze słyszę i czytam najczęściej. No i co z tym fantem zrobić? Może wstrzymam się przed jakimkolwiek głębszym osadem do czasu wydania płyty, szczerze tylko obawiam się, że może nie być nad czym się pochylić.