Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różne. Pokaż wszystkie posty

3 maja 2011

Maj w/ FLOW, maj @ FLOW

Maj w katowickim klubie FLOW prezentuje się jak na powyższy flyer - czyli całkiem ciekawie. Przede wszystkim 21 maja urodziny warszawskiego kolektywu BEATS FRIENDLY z gościnnym live actem BuenoBros - warto wpadać. A tydzień wcześniej live act SLG, który - mam wrażenie - gra częściej za granicą niż w Polsce, więc tym bardziej wypada się pojawić;)

A Beatsom z okazji 7mych urodzin 100lat. Ale szybko leci:)

22 lutego 2010

Piękny Chłopiec w Kosmosie

W zasadzie już dawno powinienem wspomnieć, że w radiu Roxy swoją audycje ma Maceo Wyro. Podczas dwu godzin prezentuje muzykę niebanalną, której nie brak duszy, za to często brak kompromisów. Warto odbywać podróż w KOSMOS w każdą niedzielę o 15, a dla chcących zabrać się na gapę w innym terminie, wszystkie "bilety" do zdobycia na PODOMATIC oraz SOUNDCLOUD.


Niedawno podczas audycji swój set zaprezentował Piękny Chłopiec. Bujające bity, zaśpiewy i trochę rapu, wszystko niesamowicie energetyczne i ciepłe. Nie wiem czy to jeszcze Kosmos czy już ciepłe klimaty na wiosnę, ale posłuchać warto. Do zdobycia w TYM MIEJSCU. Tracklista w komentarzu albo na blogu Piękni Chłopcy Promują Piękne Piosenki. Brać i słuchać!!

15 lutego 2010

Novika - Lovefinder


Na portalu muzikanova.pl możecie znaleźć (wreszcie) recenzje albumu 'Lovefinder' Noviki. Piszę wreszcie, bo trochę czasu mi zajęło aby wyrobić sobie ostateczne zdanie o tej płycie i być pewnym swoich emocji, co do niej. A opinia była i jest pozytywna. Trudno zresztą mieć inne zdanie skoro dostajemy zestaw świetnie wyprodukowanych i pięknie zaśpiewanych piosenek, w których nie kuleją ani melodie, ani teksty. Wszystko na najwyższym światowym poziomie. W Polsce w zasadzie nikt nie nagrywa takich piosenek, Smolik gdzieś zamilkł i liczyć można jedynie na paru wykonawców czy kilka grup.

Szczerze mówiąc to była chyba najtrudniejsza recenzja do napisania jak dotychczas, ale powody, dlaczego tak było, zostawię dla siebie. Pomysł z pisaniem tego pod pseudonimem był nawet niezły, ale nie ja na niego wpadłem niestety;)

27 stycznia 2010

Siędzieje!

Ciszą tutaj ostatnio powiało, któryś raz z rzędu niestety. Nie dlatego, że nic się nie dzieje w kwestii muzyki. Wręcz przeciwnie - rok 2010 dopiero się rozkręca a już pojawia się sporo ciekawych i wartych uwagi płyt. Niedawno wyszedł nowy album Four Teta, zapowiadany przeze mnie 'Basho Basho' Kidkanevila również ujrzał światło dzienne, a już na dniach spodziewać się można drugiego krążka nowojorskiego wokalisty Jose Jamesa (płyta 'Blackmagic' - 1 lutego), wspólnego mixu Daniela Drumza i Mr.Krime i, wreszcie, drugiej części smaczków z wytwórni Prime Numbers. Dzieje się cały czas, a do tego wciąż natrafiam na nowych producentów i wykonawców, których dźwięki mnie porywają. Niżej jeden dla przykładu. Joy Orbison - autor świetnego i znanego numeru 'Hyph Mngo' i dodatkowo remix który popełnił dla Four TetA (znakomita produkcja!). + oficjalny klip do numeru Kidkanevila z nowej płyty. A niedługo powinno pojawić się sporo recenzji - w tym kilku EPek, za które odpowiedzialni są polscy twórcy (jest się czym chwalić, naprawde:). Stay tuned!



Four Tet - Love Cry [Joy Orbison remix]


Joy Orbison - Hyph Mngo


Kidkanevil - Minjo (z 'Basho Basho')

21 grudnia 2009

SideOne na maggnes.com

To troche stara sprawa, bo z maja, ale wrzucam, bo dopiero znalazłem, a poza tym moim zdaniem SideOne to najlepszy w Polsce sklep z płytami, bez 2óch zdań. Dlatego zapraszam do poczytania, a potem grzebania czy to na półkach, czy w necie na www.sideone.pl

WYWIAD !TUTAJ!

Rozmaitości #4

Kolejne teksty, a w zasadzie linki, gdzie można je znaleźć do poczytania tuż poniżej. Jutro zaś powinna ukazać się recenzja płyty Trus'me 'In The Red'. To krążek, z którym miałem niemały problem. Podoba mi się, nawet bardzo, a jakoś wszyscy reagują na niego raczej mało pozytywnie. Czuje się więc niczym obrońca tego materiału. Kłopot sprawiło mi również wystawienie oceny, ostatecznie jednak padło na czwórkę. Mocną i nienaciąganą. Jutro dowiecie się co i jak. Recka ukaże się na portalu muzikanova.pl, oczywiście wkleje odpowiedniego linka:)
Koło mnie leży jeszcze nierozpakowany krążek Dam-Funka, czyli autora elektronicznych funkowych numerów, który btw współpracował z Trus'me nad jednym z kawałków na krążek tego drugiego. Bardzo ciekawi mnie jak brzmi ten mocno chwalony album, więc jak tylko 'In The Red' skończy grać, w odtwarzaczu wyląduje dwupłytowe 'Toeachizown'.
Zacząłem już pracę nad podsumowaniem muzyki wydanej w 2009 roku. Całość wyglądać będzie nieco inaczej niż w ubiegłych latach. Spektrum analizy będzie dużo szersze, a i forma uległa zmianie. Szczegóły wkrótce, a jeszcze dzisiaj opublikuję pierwszą część. Wieczorem powinna wisieć.

5 grudnia 2009

Małe zaniedbanie

Listopad zamknięty z liczbą czterech postów - takiej posuchy nie było tu dawno. Wszystko przez notoryczny brak czasu spowodowany studiami. Ale to tylko bloga tak zaniedbuje, bo jeśli idzie o muzykę to staram się wciąż być na bieżąco i na tyle, na ile pozwala budżet zaopatrywać się w co ciekawsze kąski. Dzisiejszy dzień, prócz uczelnianej roboty (pomijam na tym blogu), spędzam pod znakiem recenzji. Pisze i zaległe, i nowe recenzje na portal muzikanova.pl; będzie o ciekawych albumach, więc zapraszam do czytania - stosowne info zamieszczę, kiedy wszystko zawiśnie, gzie trzeba:)
Z przemyśleń własnych, nie sądziłem, że to się kiedyś stanie, a jednak. Wszystkich, łącznie ze mną, ogarnął hawthorne'owski szał. Dlaczego to takie dziwne? A no dlatego, że płyta Mayera wcale nie jest rzeczą wybitną, żadne wielkie dzieło deklasujące konkurencje. To po prostu bardzo dobry album, który przyjemnie się słucha - i tylko tyle, a w zasadzie aż tyle starczy, by wywołał ogromne zamieszanie. Wkrótce recenzja.
Zaopatrzyłem się ostatnio również w dwie hajpowe płyty. Pierwsza to nowe dziełko Dizzee'ego Rascala, który zmienił barwy z mrocznego grimowca na wielbiciela klubowych rytmów, a druga to debiut Kid Cudiego - kolesia, który nieźle mnie zaskoczył. Teksty niedługo powinny być gotowe. Jednak, to co mnie zastanawia to postawa tego pierwszego, który przecież tak niedawno naśmiewał się i beształ tę samą stylistykę, w której obraca się teraz. WTF, ja się pytam? Inna rzecz, że 'Tongue'n'Cheek to bardzo dobre wydawnictwo i nawet Tiesto, który najpierw mnie zszokował swoją obecnością, pokazał że poza tandetą coś tam jeszcze innego umie zrobić.
W najbliższym czasie - o ile wszystko pięknie poszło - ukaże się mój debiut w roli zadawacza pytań. Na razie nic nie zdradzam, jak będzie - to się pochwalę ;)
Póki co wracam do odsłuchiwania kolejnych albumów, bo nazbierała się ich ładna ilość, a i mnie jakaś wena najszła. Brakowało mi tego pisania, muszę się w grudniu bardziej zatroszczyć o tego bloga, żeby pozdmuchiwać ten kurz, co się nagromadził

18 października 2009

Krótko i marzycielsko



Wybierając dzisiaj tracki do nagrywania jutrzejszej audycji w radio (tak, tak – więcej szczegółów wkrótce, mam nadzieję), naszło mnie na drobne sentymenty. Jakoś tak przez ten śnieg. Postanowiłem wybrać numery zimowe. Zamysł i selekcja nieco się rozminęły – wyszła audycja rozmyta, leniwa i bogata w marzycielskie numery, która z zimą kojarzy się tyle, że podobnie jak ta pora roku, nakłania do wejścia pod koc z kubkiem ciepłej herbaty w ręce. Zobaczymy, jak się to sprawdzi. Sentymenty pojawiły się, kiedy do ręki wziąłem znaną skądinąd kompilację Sissy Sleeper. Mlecznoróżowa okładka ze słuchawkami na poduszce i dźwięki zawarte na krążku przypomniały mi nie tylko początki mojej fascynacji „muzyką dla tańczących inaczej” ale również klimat ubiegłych lat. Konkretnie przełomu 2003/2004. Ciepłe brzmienie z Sissy Records (której wciąż tak samo mi brakuje), czy kompilacja ‘polskie leniwe serwuje Novika’ zawsze kojarzyć będzie mi się ze słuchawkami na uszach i leżeniem przez pół dnia w łóżku, bo za oknem śniegu było do kolan. Cudownie wrócić do przeszłości zawartej w muzyce, jest w tym coś magicznego jednak. Ciekawe czy równie rozmarzę się jutro w krakowskim studio. BTW – możecie trzymac kciuki w wolnym czasie, być może wkrótce będę mógł zamieścić tutaj info o terminie mojej pierwszej audycji? Kto wie..

3 października 2009

Niech robi, co chce.

Problem z Agnieszką Chylińską jest taki, że wszyscy ją pamiętają jako osobę, która w swoich wypowiedziach nie ubarwiała tego, co myśli. Każdy zna historię z "nauczyciele fuck off", czy wyciek z rozmowy w radiu. Każdego to bawiło, obrażało i co tam jeszcze chcecie. Po prostu wywoływało kontrowersje i jakieś tam poruszenie. Od jakiegoś czasu obserwujemy złagodzenie charakteru Chylińskiej i nagle wszystkim zaczyna brakować "ostrej, rockowej laski". Ogólnie takie przypisywanie łatek osobom mnie śmieszy, bo to kim i jaka jest - to jej prywatna sprawa.
O tym, że nagrywa nowa płytę słychać było już od pewnego czasu. O tym, że nagrywa krązek z duetem Plan B (ex-sistars) również. Wszyscy zastanawiali się, w jakim kierunku to pójdzie. I nagle pojawia się wskazówka, która znowu wywołuje kontrowersje. Wracamy więc do korzeni, tylko, że muzycznie odbijamy w drugą stronę. Z rocka w zdecydowaną elektronikę, której bliżej do typowych klubowych produkcji. Jednakże ta "typowa klubowa produkcja" jakoś niebezpiecznie balansuje na granicy kiczu, sam nie wiem czy przypadkiem jej nie przekracza. Coś tu musi być nie tak - może to, że "ojej, ale to nagrała Chylińska, a jej nie wolno w ten sposób" - bo takie komentarze słyszę i czytam najczęściej. No i co z tym fantem zrobić? Może wstrzymam się przed jakimkolwiek głębszym osadem do czasu wydania płyty, szczerze tylko obawiam się, że może nie być nad czym się pochylić.

21 września 2009

Bez składu, z odrobiną ładu


Jakoś tak w tym roku mało wpisów w porównaniu z rokiem poprzednim. Pewnie jest to wywołane faktem, że od pewnego czasu wciąż publikuje w przeważającej części recenzje i to jakoś doprowadziło do tego, że została sama muzyka, a wątki – powiedzmy - osobiste poszły całkiem w kąt. Z drugiej strony celem tego bloga nie jest i nie było wywlekanie wielkich problemów tego świata. Chciałbym tutaj mimo wszystko trochę pozmieniać. Dodawać więcej „niereckowych” wpisów. Oczywiście nie mam na myśli zamiany „Życia na CD” w pożal się Boże dziennik. Chodzi bardziej o wrzucanie innych, związanych także z muzyką, notek. Coś na zasadzie wkleił nowy klip i napisał po co to zrobił. Co tygodniowych cykli imitować nie mam zamiaru, to nie dla mnie. To tak tytułem wstępu, a co z tego wyjdzie - się zobaczy.
Dobra, pierdoły odkładamy na bok. Z ważniejszych rzeczy: przygotowuje kolejne teksty. Z wielkim trudem – przyznaje. Ostatnio samopoczucie kiepskie, ale pisać trzeba i w trudnych warunkach. Gotowa jest już recenzja znakomitej płyty Major Lazer (Diplo + Switch), zaś w przygotowaniu kolejne. Bardziej klubowe, bo są m.in. krążki Dinky, Marcela Knopfa czy Silicone Soul. Dostałem również najnowsze „dzieło” grupy Gus Gus. Przyznaję, że powiedzieć że jestem rozczarowany, to mało. Wszystko już niedługo ukaże się na stronach portalu muzikanova:) Tam również możecie przeczytać napisaną przeze mnie very-short bio Ghosta - genialnego bitmakera. Bio znajduje się Tutaj, a recenzja jego krążka kilka postów w dół;)
Dodatkowo niedługo powroty do starszych krążków (ostatnio było i o Jimpsterze, i o N*E*R*D – może z tego jakiś cykl;). Pojawi się tekst o LCD Soundsystem, który niedawno wydał zbiór remixów kawałka 45:33. Zestawu jeszcze nie mam, ale chętnie wracam do ‘Sound Of Silver’ – tekstu spodziewajcie się na dniach.
Wciąż na liście oczekiwanych mam kolejne krążki i nowości z 2009 roku. Drugi tydzień czekam na sprowadzenie kompilacji ‘Total’ , która ukazała się nakładem niemieckiego Kompaktu, a i przeglądam neta mając niemałe rozterki co do tego, jakie albumy by tu pokupować.
Recenzja, którą jakiś czas temu mogliście przeczytać na tym blogu, została wyróżniona przez portal muzka.onet.pl. Nie kryję, że się cieszę, bo dodało mi to nieco pewności siebie. Tekst – na stronach onetowskich – TUTAJ; zastanawiam się jaką nagrodę dostanę – podobno jakaś będzie wysłana. Trochę gorzej sprawa ma się w innej kwestii, związanej również z moja pasją, ale póki co bez szczegółów. Obiecałem sobie, że dopóki nie będzie to pewna rzecz – cisza. To chyba wszystko, co chciałem przekazać. A i możecie sobie włączyć kawałek 40 Love, który wyprodukował DJ Koze – to tak apropo kompilacji ‘Total 10’, świetny numer z intrygującym początkiem, który gładko rozwija się w motyw główny. Facet ma łeb, od dawna to mówię!

PS. Ostatnio link do swojego bloga coraz częściej spotykam u innych. Dzięki Wam bardzo, że tu wpadacie i doceniacie tę stronę. Dobrze wiedzieć, że życie na CD nie kurzy się w internetowych czeluściach;) Też do Was zaglądam i czytam regularnie!! :) Pozdr!

9 września 2009

Wygrzebany staroć.

Tekst, który widnieje poniżej napisałem przed premierą 'Brotherhood'. Miał sie ukazać w jednej z krakowskich gazet. Jednak nic z tego nie wyszło, a ja, przeszukując zapomniane kąty dysku twardego, go znalazłem. Więc wrzucam, żeby nie zginął dowód mojej skończonej tak szybko, jak zaczętej, kariery w prasie;)

The Chemical Brothers pre-release:

The Chemical Brothers, którzy niedawno wystąpili w Polsce na fenomenalnym Heineken Open’er Festiwal, chyba próbują zarobić w łatwy i bezbolesny sposób. Oto wydają kompilację swych największych hitów, tzw. „the Best of…” pod nazwą „Brotherhood”. Ostatnie wydawnictwo tego typu pojawiło się w 2003 roku, a więc 5 lat temu. Pomiędzy nim, a tym najnowszym, które ukazać ma się 1 września pojawiły się jedynie dwie płyty: „Push The Button” oraz „We Are The Night”. Skąd więc takie posunięcie? W zasadzie nie byłoby o czym mówić, gdyby nie fakt, iż „Brotherhood” ma się ukazać w dwóch wersjach. Pierwsza to jednopłytowy zbiór najbardziej popularnych numerów duetu. Pojawią się na nim m.in. „Star Guitar”, „Hey Boy, Hey Girl” czy „Block Rockin’ Beats”. Tracklista w dużej mierze pokrywa się z wydawnictwem sprzed pięciu lat… Druga wersja to podstawowy krążek i dodana do niego płyta z utworami, które ukazały się pod szyldem Electronic Battle Weapons. Na CD znajdziemy wszystkie 10 części, zaś ostatnia z nich, nazwana „Midnight Madness” promuje całość. Jest to o tyle ważny fakt, że wcześniej kawałki te wysyłane były jedynie do DJów czy stacji radiowych. Teraz staną się ogólnodostępne i każdy będzie mógł się przekonać jak brzmią. Dlatego właśnie warto odłożyć trochę więcej pieniędzy i zaopatrzyć się w dwupłytową wersję ‘Brotherhood’. Może osiągnięte zyski pozwolą chemicznym braciom wydać coś nowego?


The Chemical Brothers
“Brotherhood”
1 września 2008
Freestyle Dust

7 września 2009

Podsumowanie wakacyjne

Minęły wakacje (lub też okres letni) i warto by jakoś to podsumować. Konkretniej – podsumować muzycznie. Osobiście mam tak, że latem słucham jednak czegoś innego niż zimą. Kręcą mnie wtedy lekkie rytmy – funk, soul, hip hop czy deep house – nieważne. Ważne by było pogodnie, energetycznie i luźno. Słonecznie też. Poniżej minilista płyt, które towarzyszyły mi najczęściej podczas minionych dwóch (trzech!) miesięcy. Bez miejsc i szeregowania, w końcu nie to jest tu najważniejsze:)


Permanent Vacation – Selected Label Works No1
Tej dwupłytowej kompilacji nie mogło tu zabraknąć nie tylko ze względu na nazwę labelu, ale przede wszystkim dlatego, że wypełniona jest cudownymi, rozleniwiającymi rytmami pogranicza nu disco i deep house’u. Lekkostrawne, długie numery, jak nic nadawały się wakacyjnego chill outu. A nawet leżenia na plaży

The Young Lovers – The Young Lovers
Najnowszy projekt Joshuy Harveya, który postanowił z ciemnego klubu wyjść na zielone łąki. A konkretniej – pobujać się w hamaku. Ten krążek to lounge’owy majstersztyk. I chociaż nie cierpie słowa ‘lounge’, tak ten album polubiłem od pierwszego wysłuchania.

Q-Tip – The Renaissance
Wypełniony słonecznymi bitami ostatni album członka ATCQ, to jeden z najfajniejszych hip hopowych krążków, jakie miałem okazję usłyszeć. Lekki, prosty, przebojowy. Do tego znakomity numer z udziałem Norah Jones – ‘Life Is Better’. Faktycznie ‘is better’, kiedy słucha się takich płyt.

Freerange Records Colour Series: Blue 02
Kolejna kompilacja na liście. Często słuchana podczas godzin spędzonych na plaży. Znakomicie nadawała się również podczas długich podróży samochodowych. Mieszanka house’u z odrobiną ciepłych, quasi-latino wstawek i energią rodem z plażowej imprezy. Pobudzające i relaksujące zarazem.

Diplo – Decent Work For Decent Pay
To zdecydowanie samochodowy krążek. Jak żaden inny nadaje się do jazdy szybką trasą, w pełnym słońcu z butelką zimnego napoju pod ręką. Klimatyzacja wliczona w cenę. Mega taneczne rytmy, szalone i nieprzewidywalne, niepozbawione ciekawych melodii czy wokali. Zbiór produkcji i remixów Diplo celująco zdał egzamin z poprawiania humoru i wyciągania z lenistwa, kiedy trwało za długo.

Daniel Drumz – Electric Relaxation vol2.
Ten krążek umilał letnie wieczory w magiczny sposób. Wywołał ogromne poruszenie, pierwsze tłoczenie rozeszło się już w pre-orderze, na allegro rozpanoszył się drugi obieg, w którym album ten sprzedawany był za wysokie stawki. Cierpliwi – w tym i ja - zostali wynagrodzeni drugim tłoczeniem. Genialne wydanie, Forin znowu mnie rozłożył swoim projektem graficznym, i piękna muzyka zmiksowana w diabelnie umiejętny sposób. 100% winyli.

A poza tymi jeszcze:
Dub Pistols ‘Rum & Coke’
Greenjesus ‘Leśna Strona Dźwięku’
Break SL ‘City Wasteland’
Powyższych nie będę opisywał, bo może w końcu je zrecenzuje, co?;)

6 września 2009

Zatańcz z gwizdami.

Przerzucając programy w tv, trafiłem na (chyba) dziesiątą edycje popularnego tvnowskiego show Taniec z Gwiazdami. Fakt, że czwarta miała być tą ostatnią pominę, skupiając się jedynie na tym, co gryzło mnie chyba najbardziej. A najbardziej gryzło mnie...samo istnienie takiego programu. Po pierwsze zastanawiam się czy ktoś jeszcze to ogląda z takim samym zainteresowaniem jak i pierwszą edycję. Show zapewne ma stałych odbiorców. Zarówno takich, którzy kibicują swoim ulubieńcom, jak i tych którzy tylko czekają aż córka ważnej osobistości czy „aktor” się potkną. Nie ukrywam, że chętnie bym zobaczył jakiś zabawny upadek – nie żeby ktoś łamał nogę, ale takie zdarcie kiecy z jednej czy drugiej niuni byłoby zabawne. Nieco mniej śmieszne, a na pewno żałosne jest nazywanie tych ludzi poprzez słowo gwiazdy. Jakoś mnie irytuje to, że na biorących udział w tym programie niektórzy mówią używając wielkiego słowa. Ktoś zresztą stwierdził, że momentami nie można już odróżnić czy tancerze, z którymi parowane są „gwiazdy” to jeszcze tancerze czy może też już gwiazdy? Chociaż może w Polsce dla pewnej grupy ludzi słowo „gwiazda” straciło pierwotne znaczenie i używane jest raczej z dystansem i ironią? Kto wie... Dla mnie na pewno nie jest już nic warte. Podobnie jak nic warte są umiejętności prezentowane przez rekrutowanych do programu. Dzisiaj miałem okazję zobaczyć ruszającego się jak kłoda na wodzie Piotra Zelta, który od Beaty Tyszkiewicz dostał potem 9 punktów. Ta zaś otwarcie przyznała się do wypełniania krzyżówki w ‘Tele Tygodniu’. A kasa leci. Swoją drogą, zastanawiam się, skąd TVN ma tyle pieniędzy: na opłacenie tańczących, oceniających, nagród i ogólną organizację. Ciekawe, kiedy wyczerpie się formuła programu? Może kiedy zabraknie „gwiazd”, a zaczną się gwizdy? Ilona Łepkowska kiedyś powiedziała, że nie zabija się kury znoszącej złote jaja. No a poza tym, każdy chciałby mieć Porsche, więc „gwiazd” Polsce przybywa...
Tylko Agata Kulesza zdobyła się na to, żeby samochód oddać. Może właśnie, zamiast grać o korzyści dla siebie, zagrać o pieniądze dla tych, którym NFZ nie pozostawił nadziei?

29 lipca 2009

Byłeś kiedykolwiek tak zawzięty, że... ?

Jeśli ktoś nie ma co robić przez blisko 24 minuty - polecam poniższy filmik. Jest lepszy niż niejeden program w tv. Nie wiem tylko co mnie bardziej śmieszy: to co mówi ten koleś, czy to jak robi skuche. Nie wiem też czy bardziej podziwiam cierpliwość i determinacje tego gościa czy inwencje twórczą tych, którzy zaprojektowali zamek bez podłogi, pojawiające się w najlepszym momencie znikąd boxy z monetami czy inne tego typu atrakcje. Obejrzałem całe, momentami dusząc się ze śmiechu. Czy ktoś jeszcze, po obejrzeniu tej morderczej walki o kolejny poziom, lubi Mario?? ;))

22 lipca 2009

Let's Try!

Odkąd dorwałem traktora ćwiczę. Ściagając tego short-mixa możecie sprawdzić moje postepy. Wiem, że niektóre przejścia mi nie siadły. Darujcie też końcówkę, bo musiałem obciąć kolejny po remixie 'Money' numer. Prawda jest też taka, że wszystko wychodzi mi najlepiej kiedy ćwiczę bez włączonego nagrywania - dość to tajemnicze, ale przekorna rzeczywistość tak lubi w kulki lecieć. Tak czy siak, mam nadzieje, że selekcja się spodoba i że nie jedzie aż tak straszną amatorszczyzną, jaką jedzie dla mnie. Najwyżej, spalony ze wstydu, odłożę wszystko na bok ;))) Enjoy!

PVL's Let's Try mix traclist:

Kennedy - Karate
Diplo and Laidback Luke - Hey (Bombaman Remix)
The Count & Sinden - Beeper (A-Trak Remix)
Major Lazer - Pon De Floor (Vinnie, Donnie & Sjakie Remake)
Mike Snow - Animal (Fake Blood Remix)
Kid Cudi - Day'N'Night (Crookers Remix)
N.A.S.A. - Money (The Count Of Monte Cristal 'Dungeon' Remix)

Total Time 16:16

Do ściągnięcia pod tym linkiem.
Komenty i bluzgi - mile widzane.

9 lipca 2009

"Kiedy masz dużo muzyki..."

Ktoś kiedyś powiedział: "kiedy masz duzo muzyki, chcesz ją pokazać, zaczynasz miksować". Coś faktycznie w tym jest, bo kiedy zaczynałem cała przygode z muzyką w 2003 roku kupując album Smolika '2', nie spodziewałem się, że po pierwsze to przerodzi się w wielką pasję, a po drugie, że nie skończy się jedynie na słuchaniu. Zaczynam coś tam pisać, stawiac pierwsze kroki w tym cholernie trudnym biznesie jakim bywa recenzowanie. Jedni twierdzą, że nie da się opisywac muzyki, inni dziękują recenzentom, twierdząc, że odwalają kawał dobrej roboty. Prawda pewnie znajduje sie gdzieś pośrodku. Od siebie dorzuciłbym tylko tyle, że najlepiej kiedy wszystko dzieje się naturalnie, wychodzi samo z siebie. Wtedy chyba można prowadzić, często krytykowane przez innych, blogi, bawić się w pisanie o płytach i bawić się w miksowanie. To ostatnie ma być własnie głównym tematem wpisu, bo zwyczajnie mnie wciągnęło. Jasne, że program na kompie to nie to samo co decki, ale mimo wszystko coś w tym jest. Wściekam się, kiedy jeszcze nie wychodzą mi przejścia albo gdy bpm z płyty zostaje źle odczytane, bywam zły jeżeli zapominam przekręcić jedną mała gałeczke i ona mi wszystko psuje. Ale z drugiej strony, kiedy uda się zrobić coś fajnego, ciesze sie jak dzieciak na gwiazdkę. Najzabawniejsze, że póki co kleje tech house'owe tracki, które mają zblizone bpmy, bo próba łączenia kawałków z pogranicza hip hop/soul/r'n'b jakoś mi nie idzie. Brakuje mi też dojścia do nowości. Ja wiem, że beatport - ale kompletnie nie czaje obsługi tego serwisu, nie czaje opłat i tego czy musze mieć superspeszyl kartę do tego. Wszystko przychodziłoby mi dużo łatwiej, gdyby ktoś mógł mi powiedzieć: "to zjebałes, tutaj ok, ale dopracuj, a z tym poeksperymentuj". Są także i zwolennicy samouctwa, ale mnie zawsze szybciej coś przyswoić z czyjąś pomocą. Przeczucie podpowiada mi, że sporo czasu upłynie, zanim to opanuje, ale... nigdy nie mów nigdy.
Wciągnęło. Dowód? Nie wytrzymałem długo bez tej zabawki, aby ją ściągnąć posunałem się nawet do wyłaczenia antywira;)

25 maja 2009

Szukając torby na CD


Z towarzyszącą mi płytą 'Arecibo Message' Boxcuttera, wszedłem na kompa celem znalezienia bardzo konkretnego produktu. Zacząłem sobie szukać dobrej torby na CD.
Oczywiście nie mam pojęcia na ten temat, żadnego pojęcia, więc przeglądając - bądź co bądź, póki co skąpe oferty sklepów internetowych (a może do złych trafiłem?), wkurzam się, że nie mam dobrych zdjęć co i jak, a jedynie foto z zewnątrz. Co mi po foto z zewnątrz, skoro ja chce wiedzieć czy to zwykły niepotrzebny mi wallet czy torba, do której mogę wpakować cd w plastiku. 
Kiedy już nauczyłem się rozróżniać jedno od drugiego pojawił się kolejny problem - one wszystkie są jakieś wielkie. Albo ja nie wiem, że są małe. Bo po cholerę podawać na stronach wymiary... Ja wiem, że to może mało potrzebne, ale chyba znajduje się jakiś odsetek ludzi, którzy skorzystaliby z tej wiedzy. Ja z pewnością tak, bo nie chcę taszczyć jakiegoś mega giganta.
Nie wspominam już o cenie tychże, bo tej i tak spodziewałem się oscylującej w okolicy 200PLN. Pytanie tylko czy produkt dobry i niezawodny, czy pasek nie przetnie mi ramienia i czy całość się nie urwie przy pierwszym lepszym wypełnieniu torby masą krążków, które może pojedynczo są lekkie, ale w ilości 90 trochę ważą, nie?
Uznałem, że idealnym rozwiązaniem byłaby torba, która mieściłaby 40cedeków, w całości czarna, wytrzymała, z kieszenią na headset i playera, z łatwym dostępem do środka i z paskiem, który nie wkurzałby osłonami, a przy tym był wygodny.
To co? Chyba musze zrobić sobie taką samodzielnie...

9 maja 2009

Bo mogę mieć taniej...


Celem dzisiejszego wypadu do Krakowa był zakup płyty. Zakup, normalny zakup, na zasadzie „z ręki do ręki”, że mogę sobie zdjąć płytę z półki, a potem grzecznie wbić PIN i uznać ją za moją własność. Tak to przynajmniej wyglądało w planach, bo rzeczywistość nieco odbiegła od wyobrażeń.

Tak jak zawsze nie mogłem się zdecydować na wybór jednej płyty spośród dziesięciu, tak dzisiaj nie mogłem się zdecydować na wybór tych dziesięciu, z których musiałbym dziewięć odrzucić. Nie byłem zbytnio wybredny, chciałem kupić po prostu dobry krążek, który mógłbym po radosnym odsłuchaniu pięknie zrecenzować, a potem jeszcze do niego z przyjemność powracać. Tylko, że cały czas w mojej głowie pojawiała się myśl: „bo mogę mieć taniej”. I tak w istocie jest. Ceny płyt, które stały na półkach sklepowych dwóch sieciówek są dość wysokie. To w zasadzie było do zniesienia, dopóki jakiś czas temu nie odkryłem paru sklepów internetowych oferujących płyty po prostu tanio. Może dla zobrazowania:
Tiga ‘Ciao!’ w empiku ok. 76zł na plays.pl mogę mieć za 53. Q-Tip ‘Reinassance’ w empiku po 64,5 na waxie za 49zł. Świeża płyta młodziutkiej wokalistki – Anji Plasch: empik ok. 65zł, plays.pl 53zł...
The Qemists ‘Join The Q’ – powyżej 60zł , jeżeli kupimy zdejmując ją z półki w saturnie czy empiku. Na plays.pl możemy ją mieć już za 49zł. Podobnie jak krążek ‘Decent Work For Decent Pay’ Diplo. Nawet mixy z cyklu Fabric są zatrważająco drogie i bardziej opłaca się je zamówić albo w SideOne, albo w WaxBox.

Jak widać wszystko rozbija się o (rozsądną) oszczędność. Jasne, że trzeba dodać koszty wysyłki. Tylko, że jeżeli kilka pozycji wybierzemy z jednego sklepu, to koszty wysyłki dzielą przez liczbę krążków. I nagle okazuje się, że wciąż jest dużo taniej, a dodatkowo mamy dostawę prosto do domu. 

Chciałbym jeszcze kiedyś wyjść ze sklepu z uśmiechem trzymając zakupiony krążek w ręce. Tylko, że jeśli ta przyjemność ma kosztować mnie nieraz i 20 PLN, to już wole ją sobie odebrać. Ostatecznie to o płytę się rozchodzi. Nie ma w naszym kraju kultury kupowania płyt? Jasne, że jest. Tyle, że z głową…

5 maja 2009

I ja też chciałem...

Ma go Mentalcut, 
ma go Richie Hawtin, 
ma go duet Swayzak, 
ma go Kidkanevil. 
Wszyscy go mają, to i ja uległem. 
Zapraszam!



PS. Sprawdźcie tego newsa