Pojedyncze tracki w podsumowaniu dostały 15 miejsc.
15. Logistics – ‘Slow Motion’
14. Jazzanova feat. Ben Westbeech – ‘I Can See’
13. Fisz Emade – ‘Heavi Metal’
12. Recloose feat. Joe Dukie – ‘Deeper Waters’
11. Katalyst feat. Steve Spacek – ‘How Bout Us’
10. Booka Shade – ‘Charlotte’
9. Portishead – ‘Magic Doors’
8. Loco star – ‘Elusive’
7. Crystal Castles – ‘Courtship Dating’
6. mr.scruff – ‘Get on Down’
5. Hot Chip – ‘We’re Looking For A Lot Of Love
4. Simbad – ‘DNA Metamorphosis’
3. Linkwood – ‘RIP’
2. The Chemical Brothers – ‘Keep My Composure’
1. Plan B feat. Cell 7 – ‘That’s Wassup’
17 grudnia 2008
16 grudnia 2008
PODSUMOWANIE 2008 CZĘŚĆ 2. NAJCIEKAWIEJ WYDANE.
Ten element podsumowania pojawił się już w ubiegłorocznym zestawieniu. Wziął się stąd, iż bardzo lubię ładnie wydane płyty, które kuszą okładkami i które bardzo ładnie się prezentują. Dodatkowo po zakupie płyty, fajnie jest wywalić gały i stwierdzić: „jak to jest ładnie wydane”.
Najciekawiej i najładniej wydane płyty dostały 3 miejsca w podsumowaniu.
3. Prime Numbers compiled & mixed by Trus’me
Wydawnictwo to pojawia się już drugi raz w zestawieniu. Prócz dużej wartości brzmieniowej, zostało oprawione w ciekawy sposób. Ascetyczny digipack: dwie czarne tacki na CD i zero bardziej szczegółowych, niż tracklista, informacji. Dodatkowo ładny front cover i logo wytwórni na grzbiecie. Wszystko czarno białe. Plus nadruki na krążkach – zdjęcia kaset magnetofonowych. Klimat ubiegłej dekady i zgrywanego mixtape udziela już się od samego patrzenia!
2. Loco Star – Herbs
Polska płyta bogata w przecudne dźwięki i pięknie wydana. Wszystkie ilustracje, rysunki są autorstwa Marsiji. Otrzymujemy także teksty utworów, wypisane ładną czcionką, we wklejonym do digipacka booklecie. Kolorystyka komponuje się z ziołowym tytułem i utrzymana jest w brązach i zieleniach. A jak ktoś się postarał to dodatkowo otrzymuje piękne rysunki… ;)
1. mr.scruff – Ninja Tuna
Czterozakładkowy digipack wykonany z tektury z …odzysku. Cudownie pachnące, extra sztywne i do tego szare jak papier toaletowy słabej jakości. Ozdobione zabawnymi, jak zwykle, rysuneczkami Andy’ego i śmieszną scrufferską czcionką. To najciekawiej wydana płyta w 2008 roku i jedna z tych „niewymiarowych”, gdyż wielkością różni się od tradycyjnego digipacka.
Dodatkowo wyróżnienie dla ‘Radio Retalation’ autorstwa Thievery Corporation. Krążek opakowany w cudaczny sposób, bo owinięty w wielki plakat, a ten w karton. Pomysł ciekawy, wykonanie też bez zastrzeżeń, ale… jak to przechowywać?!
Najciekawiej i najładniej wydane płyty dostały 3 miejsca w podsumowaniu.
3. Prime Numbers compiled & mixed by Trus’me
Wydawnictwo to pojawia się już drugi raz w zestawieniu. Prócz dużej wartości brzmieniowej, zostało oprawione w ciekawy sposób. Ascetyczny digipack: dwie czarne tacki na CD i zero bardziej szczegółowych, niż tracklista, informacji. Dodatkowo ładny front cover i logo wytwórni na grzbiecie. Wszystko czarno białe. Plus nadruki na krążkach – zdjęcia kaset magnetofonowych. Klimat ubiegłej dekady i zgrywanego mixtape udziela już się od samego patrzenia!
2. Loco Star – Herbs
Polska płyta bogata w przecudne dźwięki i pięknie wydana. Wszystkie ilustracje, rysunki są autorstwa Marsiji. Otrzymujemy także teksty utworów, wypisane ładną czcionką, we wklejonym do digipacka booklecie. Kolorystyka komponuje się z ziołowym tytułem i utrzymana jest w brązach i zieleniach. A jak ktoś się postarał to dodatkowo otrzymuje piękne rysunki… ;)
1. mr.scruff – Ninja Tuna
Czterozakładkowy digipack wykonany z tektury z …odzysku. Cudownie pachnące, extra sztywne i do tego szare jak papier toaletowy słabej jakości. Ozdobione zabawnymi, jak zwykle, rysuneczkami Andy’ego i śmieszną scrufferską czcionką. To najciekawiej wydana płyta w 2008 roku i jedna z tych „niewymiarowych”, gdyż wielkością różni się od tradycyjnego digipacka.
Dodatkowo wyróżnienie dla ‘Radio Retalation’ autorstwa Thievery Corporation. Krążek opakowany w cudaczny sposób, bo owinięty w wielki plakat, a ten w karton. Pomysł ciekawy, wykonanie też bez zastrzeżeń, ale… jak to przechowywać?!
15 grudnia 2008
PODSUMOWANIE 2008 CZĘŚĆ 1. KOMPILACJE
Połowa grudnia za pasem. Pora więc zacząć podsumowanie roku 2008 w muzyce.
Dzisiaj część pierwsza, a więc NAJLEPSZE I NAJCIEKAWSZE KOMPILACJE ROKU 2008
To nowa kategoria, a pojawiła się z racja tego, iż w tym roku zaopatrzyłem się w naprawdę sporą liczbę kompilacji. Szkoda byłoby więc ich nie podsumować.
Kompilacje dostały w podsumowaniu 5 miejsc.
5.The Chemical Brothers – ‘Brotherhood’
Dzisiaj część pierwsza, a więc NAJLEPSZE I NAJCIEKAWSZE KOMPILACJE ROKU 2008
To nowa kategoria, a pojawiła się z racja tego, iż w tym roku zaopatrzyłem się w naprawdę sporą liczbę kompilacji. Szkoda byłoby więc ich nie podsumować.
Kompilacje dostały w podsumowaniu 5 miejsc.
5.The Chemical Brothers – ‘Brotherhood’
To dość nietypowa kompilacja, bo wszak jest to zbiór największych hitów duetu plus zestaw numerów nagrywanych pod szyldem ‘Electronic Battle Weapons’. Ale właśnie: to już kiedyś było, więc trudno byłoby umieścić to wydawnictwo wśród nowych płyt. Mimo wszystko, to zbiór naprawdę mocnych numerów, wzbogaconych kawałkami, które wcześniej wydawane były na winylach w limitowanej edycji. Trudno więc pominąć ‘Brotherhood’.
4. Gilles Peterson In the House
Bardzo mocne wydawnictwo udowadniające, że house ma się świetnie i wcale nie zamierza ginąć pod nawałem stereotypów. Trzypłytowy kolos składający się z miksu housowego, miksu disco i niemiksowanych rarytasów nagranych specjalnie dla Gillesa, musiał znaleźć się w tym podsumowaniu. To po prostu zbiór świetnych kawałków, które może stanowić fajny prezent… np. pod choinkę;)
3. Fabric 42 – Ame
Tego miksu również nie mogło zabraknąć w podsumowaniu. Po pierwsze, to kolejny dowód na pełnie sił muzyki house, a po drugie świetnie zrealizowany set duetu Ame. Pełen zimnych obrazów, efektów i przede wszystkim wypełniony ciekawymi dźwiękami. Połączenie profesjonalizmu i podejścia do muzyki klubu Fabric, z talentem panów z Ame – nie było innego wyjścia: cudowna robota.
2.Computer Incarnations For World Peace II
Sonarowska kompilacja, która skłoniła mnie do zmiany zdania na temat labelu. Do tej pory uważałem kompilacje Sonar Kollektiv za słabe, miałkie i wtórne. Bo to w zasadzie taka kompilacyjna wytwórnia. Po pewnym czasie przestałem zwracać na nią uwagę. Do czasu, gdy usłyszałem ‘Computer Incarnations…’. Zbiór nowofalowej śmietanki disco –tak pokrótce określiłbym to wydawnictwo. Każdy kolejny kawałek to mocna rzecz, brak słabych momentów. I chociaż ochrzczona mianem DISCO to i tak bardziej nadaje się na strefę chill – i dobrze. To najprzyjemniejszy chill out 2008.
1. Prime Numbers compiled & mixed by Trus’me
Kompilacja roku. Brzmienie powstałej w tym roku wytwórni Prime Numbers skondensowane i zebrane przez szefującego labelowi mistrza od wskrzeszania idei disco w najciekawszy sposób. Wydawnictwo pęka w szwach od ciekawego, pełnego duszy i głębi brzmienia house i techno, wyprodukowanego przez m.in. Linkwooda, Reggie Dokes’a czy samego Trus’me. Jeśli mowa o klubowych dźwiękach, to właśnie Prime Numbers generują te idealne dla mnie.
4. Gilles Peterson In the House
Bardzo mocne wydawnictwo udowadniające, że house ma się świetnie i wcale nie zamierza ginąć pod nawałem stereotypów. Trzypłytowy kolos składający się z miksu housowego, miksu disco i niemiksowanych rarytasów nagranych specjalnie dla Gillesa, musiał znaleźć się w tym podsumowaniu. To po prostu zbiór świetnych kawałków, które może stanowić fajny prezent… np. pod choinkę;)
3. Fabric 42 – Ame
Tego miksu również nie mogło zabraknąć w podsumowaniu. Po pierwsze, to kolejny dowód na pełnie sił muzyki house, a po drugie świetnie zrealizowany set duetu Ame. Pełen zimnych obrazów, efektów i przede wszystkim wypełniony ciekawymi dźwiękami. Połączenie profesjonalizmu i podejścia do muzyki klubu Fabric, z talentem panów z Ame – nie było innego wyjścia: cudowna robota.
2.Computer Incarnations For World Peace II
Sonarowska kompilacja, która skłoniła mnie do zmiany zdania na temat labelu. Do tej pory uważałem kompilacje Sonar Kollektiv za słabe, miałkie i wtórne. Bo to w zasadzie taka kompilacyjna wytwórnia. Po pewnym czasie przestałem zwracać na nią uwagę. Do czasu, gdy usłyszałem ‘Computer Incarnations…’. Zbiór nowofalowej śmietanki disco –tak pokrótce określiłbym to wydawnictwo. Każdy kolejny kawałek to mocna rzecz, brak słabych momentów. I chociaż ochrzczona mianem DISCO to i tak bardziej nadaje się na strefę chill – i dobrze. To najprzyjemniejszy chill out 2008.
1. Prime Numbers compiled & mixed by Trus’me
Kompilacja roku. Brzmienie powstałej w tym roku wytwórni Prime Numbers skondensowane i zebrane przez szefującego labelowi mistrza od wskrzeszania idei disco w najciekawszy sposób. Wydawnictwo pęka w szwach od ciekawego, pełnego duszy i głębi brzmienia house i techno, wyprodukowanego przez m.in. Linkwooda, Reggie Dokes’a czy samego Trus’me. Jeśli mowa o klubowych dźwiękach, to właśnie Prime Numbers generują te idealne dla mnie.
14 grudnia 2008
I Can See.
Jazzanova feat. Ben Westbeech – ‘I Can See’
Numer, który prześladuje mnie cały dzień, z racji tego, że zamówiłem sobie najnowszy krążek niemieckiej formacji Jazzanova. Czekam póki co na wysyłkę i namiętnie zasłuchuje się w ‘I Can See’. Ten singiel napawa mnie niesamowitym optymizmem. Mam nadzieję, że płyta dotrze do mnie jeszcze przed świętami i wypełni dom przyjaznymi dźwiękami.
12 grudnia 2008
London Elektricity - Syncopated City

Drum’n’bassowy wątek kontynuowany. Nadal za sprawą wytwórni Hospital Records, tym razem jednak dzięki albumowi London Elektricity. To już nieco, a raczej zupełnie inne brzmienie niż Logistics. Dużo, dużo mniej technicznego zacięcia, więcej piosenkowości. Mnóstwo na ‘Syncopated city’ melodii, które po tym jak krążek się kończy, pozostają na długo w głowie i nie pozwalają o sobie skutecznie zapomnieć. Takie właśnie pamiętliwe dźwięki pojawiają się w ‘Point Of No Return ‘ (swoją drogą dość mroczne obrazy prowokuje ten kawałek) czy ‘Outnumbered’ będący świetnie wyprodukowaną… piosenką. Na płycie pojawia się wiele wokali, które wzbogacają swoisty efekt piosenkowości. Tony Colman zaprosił dwie obdarzone ciekawymi głosami wokalistki: Liane Carroll i Elsę Hedberg, które świetnie odnalazły się w płynącej d’n’b stylistyce. Zaśpiewać postanowił również sam (‘Sat Nav’ czy wspomniane już ‘Outnumbered’). Sporo też na tym albumie humoru i lekkości – patrz elektryczne gitary w numerze ‘All Hell Is Breaking Loose’.
Nie jest to płyta, którą można z łatwością odegrać na koncertach. Mało tu żywego brzmienia, a live actu z samplerów i komputera koncertem nazwać nie można. Mimo wszystko, nowy album London Elektricity to duża dawka pięknych i energetycznych numerów, zakończona inną wersją znanego utworu – ‘Syncopated City Revisited’. To propozycja dla tych, którzy myślą, że drum’n’bass to muzyka pozbawiona duszy i pięknych momentów. A także dla tych, którzy zwyczajnie szukają odmiany, bo dla przesiąkniętych tym gatunkiem słuchaczy, to po prostu kolejna dobra i tylko dobra płyta.
Nie jest to płyta, którą można z łatwością odegrać na koncertach. Mało tu żywego brzmienia, a live actu z samplerów i komputera koncertem nazwać nie można. Mimo wszystko, nowy album London Elektricity to duża dawka pięknych i energetycznych numerów, zakończona inną wersją znanego utworu – ‘Syncopated City Revisited’. To propozycja dla tych, którzy myślą, że drum’n’bass to muzyka pozbawiona duszy i pięknych momentów. A także dla tych, którzy zwyczajnie szukają odmiany, bo dla przesiąkniętych tym gatunkiem słuchaczy, to po prostu kolejna dobra i tylko dobra płyta.
Subskrybuj:
Posty (Atom)