Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2008. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2008. Pokaż wszystkie posty

3 stycznia 2009

PODSUMOWANIE 2008 CZĘŚĆ 6. ZE ŚWIATA.

Wreszcie przyszła pora na ostateczne starcie z muzyką wydaną w roku 2008. To już ostatnia część: najważniejsza i chyba najbardziej kontrowersyjna, z pewnością także najciekawsza. Muzyka ze świata. Przyznaję, że to właśnie ta część sprawiła mi najwięcej problemów. Wybór był ogromny, a ja chciałem zamknąć się w liczbie czternastu albumów. Po dość długim zastanawianiu, przy dźwiękach Modfunk, wybrałem złotą czternastkę, moim zdaniem, najlepszych albumów 2008. Wiele dyskusji może budzić pojawienie się kilku krążków w tym zestawieniu, ale trzeba pamiętać, że tak naprawdę słowo ‘najlepszy’ to pojęcie względne. Wziąć pod uwagę należy również szeroki zakres muzyki, które płytki prezentują. Od dubstepu przez klubowe płyty do lekkich brzmień. Eklektycznie? Bardzo. No to jazda:

14 NAJLEPSZYCH ALBUMÓW ZE ŚWIATA WYDANYCH W ROKU 2008.

14. THIEVERY CORPORATION – ‘RADIO RETALIATION’
Pierwszy kontrowersyjny krążek. Dla wielu wtórny, miałki i nieciekawy. Dla mnie kolejne dzieło amerykańskiego duetu. Chilloutowe i bujające brzmienie na najwyższym poziomie. Świetni goście, ładne melodie. Dodatkowo ciekawa oprawa graficzna płyty, wielki plakat. Przesłanie w tle? Proszę bardzo, ale niekoniecznie można zwracać na nie uwagę. To chyba najfajniejsze: album można odbierać w dwojaki sposób.

13. LOGISTICS – ‘REALITY CHECKPOINT’
Drum’n’bassowo-techniczne brzmienie. Znany wszem i wobec producent dla znanej nie tylko w d’n’b świecie wytwórni Hospital Records. Genialny klimat, jaki ten krążek tworzy z połączeniu w kunsztem produkcji Logisticsa wywołuje jedynie zachwyt. Od niego zacząłem podróż w głąb gatunku, najprościej mówiąc: dostałem kopa do dalszych poszukiwań. Czekam z niecierpliwością na kolejny krok twórcy tego krążka.

12. BOOKA SHADE – ‘THE SUN & THE NEON LIGHT’
Płynąca elektronika o dość kontemplacyjnym zabarwieniu. Panowie zrezygnowali z tanecznego brzmienia na rzecz raczej spokojnej elektroniki (choć oczywiście są od tego wyjątki, np. świetny numer ‘Charlotte’). Wiedziałem, że nieco upopowiona elektronika musi znaleźć się w podsumowaniu. Do wyboru miałem Booka Shade i Luomo. Ten drugi nieco mnie znudził swoim krążkiem. Za to album niemieckich producentów za każdym razem wydaje mi się świeży, wciągający i ładny.

11. PORTISHEAD – ‘THIRD’
Wielki powrót w wielkim stylu. Po wielu latach milczenia angielska grupa wreszcie wydała bardzo oczekiwany i zapowiadany od dawna album. Surowe klimaty, bębny i głos Beth – to musiało się udać. Nieco przygnębiająco, nieco hipnotycznie, na pewno z klasą. Mam nadzieję, że powrócili już na dobre.

10. SIMBAD – ‘SUPERSONIC REVELATION’
Debiut Simbada to mieszanka wielu styli. Trochę hip hopu, trochę deep house, szczypta eksperymentu i broken. Ale mimo tego miksu styli, płyta jest spójna i co ważniejsze – zachwyca. Przyznam szczerze, że mnie brzmienie uzyskane przez Simbada położyło na łopatki, a goście, których zaprosił, dodali wszystkiemu charakteru i podkreślili jego produkcje. Bardzo ważna płyta. Nasuwa się pytanie: co będzie dalej? Jestem pewien, że na pewno kolejny świetny krążek.

9. ROLAND APPEL – ‘TALK TO YOUR ANGEL’
To jedna z klubowych płytek, która zajęła miejsce w podsumowaniu. House'owe produkcje niemieckiego reprezentanta Sonar Kollektiv, urzekły mnie na wielu kompilacjach, na których się ukazały. Wiedziałem, że musze zdobyć ten krążek. Udało się – nie byłem zawiedziony. Każdy numer zamieszczony na płycie to świetny dowód na duże umiejętności Appela.

8. MR.SCRUFF – ‘NINJA TUNA’
I znowu budząca dyskusje pozycja. Dla mnie powrót scruffa to świetny album. Pełen humoru, zabawy i lekkiego klimatu. Do tego pełen profesjonalizmu i bardzo dobrych numerów. Z pewnością będę do niego często wracał w roku 2009 i dzieciom też się pochwalę, a co. Nadaje się zarówno do łóżkowego chillowania, jak i szaleństw. Momentami porusza, innym razem rozśmiesza. Początkowo miał znajdować się w pierwszej piątce, ale okazało się, że są lepsi.

7. THE BUG – ‘LONDON ZOO’
A to kolejna płytka, z którą miałem problem pod tytułem „na którym miejscu?”. Zachwycił mnie od początku do końca, ale ostatecznie ustąpił innym płytkom. Tak czy inaczej, to z pewnością bardzo ważny album, świetnie wyprodukowany z dużą liczbą genialnych gości. Miejskie klimaty, zaułki. Mieszanka dancehallu, dupstepu i reggaeowych klimatów – myślałem: nie. A jednak. Porywa.

6. JAZZANOVA – ‘OF ALL THE THINGS’
Znowu powrót na liście. Ciepły album, wypełniony pięknymi piosenkami. Ważną rolę odgrywają goście, którzy znakomicie współgrają z produkcjami członków kolektywu. Przyjemna atmosfera, zapadające w pamięć melodie i dowód na to, że Jazzanova to nie tylko kompilacyjna marka. Mam nadzieje, że na kolejny album nie trzeba będzie tak długo czekać.

!!!PIERWSZA PIATKA!!!
W pierwszej piątce znalazły się albumy, które nie tylko położyły mnie na łopatki, jak te pozycje wyżej, ale dodatkowo nie pozwoliły mi wstać. To albumy, które urzekły mnie świeżością, pomysłowością i tajemniczym przyciągającym pierwiastkiem, który za każdym razem nakazuje mi wciskać ‘play’ na odtwarzaczu. Nigdy nie nudzą, zawsze inspirują, odprężają albo przywracają dobry nastrój. Wyzwalają mnóstwo pozytywnej energii i czuć podczas ich słuchania ogrom pracy włożonej w to, by powstały. Jadziem:

5. DAVE AJU – ‘OPEN WIDE’
To moje ostatnie odkrycie. Facet nagrał cały album za pomocą beatbox. Niby proste, ale wystarczy posłuchać, by przekonać się, że pozory mylą. Genialne naśladownictwo instrumentów czy oprogramowania wybiło mnie z butów. Do tego to świetne klubowe numery, porywające i wciągające.

4. CRYSTAL CASTLES – ‘CRYSTAL CASTLES’
Początkowo byłem przekonany, że płyta ta zajmie pierwsze miejsce. Ale okazało się, że są lepsi. Niemniej jednak to bardzo ważny debiut AD 2008. Ośmiobitowe elementy zlepione z punkową energią i electrohouse’ową tanecznością wzbogacone krzykliwym wokalem Alice. Z szoku, że mi się to podoba, wyjść nie mogę do dzisiaj.

3. RECLOOSE – ‘PERFECT TIMING’
I znowu krążek ze stajni Sonar Kollektiv. To funkowy diamencik, brylant, który połyskuje tanecznością, radością i klimatem starych nagrań, mimo, że jest elektroniczny. Recloose miał nosa do wyboru gości: świetne wokale. Wszystko tu zachwyca, brak słabych momentów. Repeat? Jasne!

2. HOT CHIP – ‘MADE IN THE DARK’
Mainstreamowy album w takim podsumowaniu? A dlaczego nie, skoro jest tak świetny. Przyznam, że znalazłby się na pierwszym miejscu. Dlaczego się nie znalazł, o tym za chwile. Chłopaki z Hot Chip stworzyli po prostu genialną fuzję rockowej energii i klubowych klimatów. Powstał krążek, od którego trudno się oderwać, który nakazuje zerwać się z pozycji horyzontalnej. A utwory takie jak ‘We’re Looking For A Lot Of Love’ czy ‘Made In The Dark’ to jedne z najładniejszych i najbardziej wzruszających kawałków 2008.

1. JOSE JAMES – ‘THE DREAMER’
Zaskoczeni? Jazzowy album tak wysoko. Jak dla mnie, ten nowojorski wokalista pobił wszystkich swoją szczerością i zaangażowaniem. Bez zbędnych upiększaczy, elektronicznych elementów czy fajerwerków nagrał akustyczną płytę, która chwyta za serce. Jestem zachwycony brzmieniem tej płyty, niewinnością i atmosferą, którą ‘The Dreamer’ kreuje. To najlepsza a zarazem najpiękniejsza płyta roku 2008.

30 grudnia 2008

PODSUMOWANIE 2008 CZĘŚĆ 5. KLUBOWE.

Wymyśliłem sobie w tym roku jeszcze jedną, ważną dla mnie, kategorię. Poniżej znajduje się zestawienie numerów typowo klubowych. Znalazły się w nim kawałki, które ruszyły i ruszają mną najbardziej. Wśród nich znaczną przewagę maja z pewnością numery wydane dla wytwórni Freerange, ale cóż poradzę na to, że to właśnie ten label jest moim ulubionym, jeśli mowa o muzyce tego sortu. Zestawienie jest bardzo subiektywne. Można powiedzieć, że to moja pierwsza „dziesiątka” ?;) Nierozwiązaną tajemnicą pozostaje niestety, co za kawałek zagrał Lexus podczas imprezy Beats Friendly na festiwalu Audioriver. Gdybym wiedział, to ten numer z pewnością znalazłby się na pierwszym miejscu;)

A więc uwaga, oto dziesięć najlepszych klubowych kawałków 2008.

1. Palm Skin Productions – Lose It /Freerange Records/
2. Swayzak – Bunnychops /Swayzak Recordings/
3. Ame/Henrik Schwarz/Dixon – D.P.O.M.B (version1) /Innervisions/

4. Loco Dice – Breakfast At Nina’s /Desolat/
5. Linkwood – RIP /Prime Numbers/
6. Roland Appel – Secrets /Sonar Kollektiv/
7. Shur-I-Kan – Letting You Down /Freerange Records/
8. Marbert Rocel – Cornflake Boy (Solomun Vocal Remix) /Compost/
9. Joris Voorn – The Deep (Jimpster Remix) /Freerange Records/
10.Dapayk & Padberg – Island (Noze Remix) /Mo’s Ferry Productions/

A tutaj okładka EPki, na której znalazł się zwycięski singiel.

27 grudnia 2008

PODSUMOWANIE 2008. DODATEK.

NAJLEPSZE EVENTY
Sporo się w Polsce dzieje. Tak naprawdę, jeśli chciałoby się zaliczyć wszystkie wakacyjne festiwale i załapać się także na jesienną turę plus wszystkie koncerty gwiazd, jakie się w tym roku w naszym kraju pojawiły (Tricky, The Roots, Alicia Keys), trzeba wydać sporo forsy. Ważna jest więc selekcja, a było w czym wybierać. Mnie samemu udało się zaliczyć dwa festiwale i kilka mniejszych koncertów. I chociaż nie jeżdżę nałogowo na wszystkie tego typu atrakcje, to pozwoliłem sobie wybrać te trzy, które zrobiły na mnie największe wrażenie.

1.Festiwal Nowa Muzyka w Cieszynie 27-29 czerwca 2008
Jak zapowiadają twórcy festiwalu, to już ostatni FNM w Cieszynie. Kolejna edycja ma odbyć się w Katowicach. A szkoda, bo moim zdaniem zabija to cały klimat, który wydarzeniu towarzyszy. Atmosfera pikniku, namioty i soczyście zielona trawa rozleniwiają i pozwalają oddać się słuchaniu w 100%. W tym roku w Cieszynie gościły prawdziwe gwiazdy i gdyby to tylko było możliwe powtórzyłbym chętnie kilka występów (Jamie Lidell, Prefuse 73 + Dimlite czy Deadbeat).

2. Beats Friendly Night @ Rondo Sztuki, Katowice 14 czerwca 2008
Beatsi jak zawsze w najlepszej formie, do tego świetne miejsce, jakim jest (było?) Rondo Sztuki i live act zaproszonego Maximiliana Skiby złożyły się na cudowną i szaleńczo-taneczną noc. Każdy event z udziałem tego kolektywu, na którym miałem okazję być, wspominam bardzo mile, ale to właśnie czerwcowa noc zapadła mi w pamięci najgłębiej. Więcej takich akcji, życie jest wtedy naprawdę kolorowe.

3. Loco Star @ Elektro, Katowice 6 listopada 2008
To drugi koncert Loco Star, na którym miałem okazję być, ale występ w Elektro zdecydowanie bardziej mnie ‘zelektryzował’ niż ten w RS. Był dłuższy i obfitował w większa ilość niespodzianek. Jakościowo bez porównania. Jedyny niedosyt pozostawiła publika, która gdzieś wycofana, wcisnęła się w miękkie fotele. Cała reszta – czysta magia. Jakieś życzenia? Jasne, Locosy grywajcie tu częściej!

PRYWATNE ODKRYCIE 2008.
W zasadzie to takie odkrycia są trzy. Pierwsze jest po prawdzie nie tylko moim odkryciem, ale również ( nawet przede wszystkim) odkryciem światowym. To duet Crystal Castles, który totalnie wbił mnie w ziemię swoim krążkiem. Nowobrzmieniowa fuzja 8bitu, punku, elektro i elementów rave’owego szaleństwa. Zaskoczył mnie sam fakt tego, że mi to po prostu podoba. Drugim odkryciem, które w zasadzie też mogłby stanowić ogólne odkrycie jest wytwórnia Prime Numbers. Ten młody label prowadzony jest przez Trus’me – autora znakomitego krążka ‘Working Night$’. PN zasłynęła już ze świetnego połączenia house i techno z odrobiną duszy oraz płynącą atmosferą. Autorska kompilacja tegoż labelu, to moim zdaniem kompilacja roku – wypchana jest po brzegi świetnymi numerami. Trzecim odkryciem, tu już bardziej na użytek prywatny jest seria Fabric, do której wcześniej podchodziłem z pewną rezerwą. Przełamałem się w tym roku i nie żałuje. Mixy dla klubu Fabric to jedne z lepszych ukazujących się na rynku. Na pewno będę je śledził w 2009.

NAJBARDZIEJ PRZEREKLAMOWANY TREND.
W tym roku, chyba brakuje czegoś, co mogłoby wypełnić tę część podsumowania. Choć jeśli ktoś chciałby się uprzeć pewnie znalazłby drobny uwieracz2008. Dla mnie to chyba cały szał związany z rave’em. Ale to się działo tak totalnie z boku moim zdaniem, że specjalnie mi nie wadziło.

WPADKA FONOGRAFII
W tym roku będą to opóźnienia z dystrybucją płyt na polski rynek oraz ciągłe lansowanie znanych i sławnych a brak wsparcia dla nowych, a świetnych. I co tu więcej dodawać poza jednym: oby to się poprawiło w przyszłym roku…


Wkrótce pojawi się najważniejsza chyba część podsumowania: najważniejsze płyty ze świata. Zapraszam już niedługo

19 grudnia 2008

PODSUMOWANIE 2008 CZĘŚĆ 4. NAJLEPSZE POLSKIE PŁYTY.

Podkreślałem już fakt tego, że w 2008 roku na rynku ukazało się wiele polskich płyt z nurtu, który mnie interesuje. Co więcej: te krążki są naprawdę bardzo ciekawe i wartościowe. Serce rośnie, bo poprzedni rok charakteryzowała ogromna polska posucha. Żeby utrudnić sobie zadanie, w tym podsumowaniu ilość miejsc dla albumów z Polski została ograniczona. Było w czym wybierać, było nad czym się zastanawiać i oto jest.

Najlepsze polskie krążki dostały w podsumowaniu 7 miejsc.

7. Pinnawela – ‘Soulahili’
Siostry Przybysz, po rozpadzie Sistars, ostro wzięły się roboty i zaatakowały nas dwoma albumami. Jednym jest właśnie solowy projekt Pauliny. Wydana własnym sumptem płyta okazała się być remedium na zamierającą polską scenę soulową. ‘Soulahili’ to pełna poruszających momentów, melodii, a przede wszystkim pięknego głosu wokalistki. Bez kompromisów i bez wstydu.

6. O.S.T.R. – ‘Ja Tu Tylko Sprzątam’
Ktoś może zarzucić ostremu, że wydaje płyty każdego roku, przez co staje się wtórny. Ale nawet jeśli, to przecież dlaczego ma nie wypuszczać bardzo dobrych płyt. Jego bity, z krążka na krążek stają się coraz lepsze, rymy tną jak brzytwy, a poruszane przez niego tematy dalekie są od banału i histerii dziecka z bloku. To dobra, życiowa płyta z przesłaniem i genialną muzyką.

5. Envee – ‘Recipes’
W oczekiwaniu na autorską płytę świetnego producenta otrzymujemy zestaw remixów, w których maczał palce. Dwupłytowy zestaw wypełniają interpretacje takich kawałków jak ‘Inspirations’ Sistars ‘Moje życie’ Sofy czy ‘I See A Different You’ Koop. Fakt, że nie jest to jakaś specjalna nowość, ale naprawdę zasługuje na wyróżnienie. Envee to polski producencki skarb – z niecierpliwością oczekuję na jego solowy album.

4. Silver Rocket – ‘Tesla’
Wszyscy piszą, że koncept album, nie chcę ich powtarzać. Bardzo dobrze zagrana płyta, spójna i ciekawa. Wzbogacony o kilka nowych osób skład projektu Silver Rocket, obrał sobie za cel ukazanie życia Tesli –intrygujące, że padło akurat na niego. Do tego jego mini biografia w gazeto stylizowanym booklecie. Czyta się z zainteresowaniem, słucha z przyjemnością. Jedyny zgrzyt to ‘Unhappy Songs’ – moim zdaniem Mariusz Szypura nie przebił poprzedniego albumu. Mimo to bardzo wartościowy krążek.

3. Fisz Emade – ‘Heavi Metal’
Jedyna rzecz, która mnie irytuje na nowej płycie braci Wu to numer ‘666’. Reszta jest potwierdzeniem wielkiej klasy Fisza i Emade. Zarówno warstwa tekstowa jak i muzyczną są genialne do tego stopnia, że albumu można słuchać na okrągło (gdyby nie numer jeden na liście;). To nie tylko hip hop – to coś więcej, dużo więcej. Produkcja na światowym poziomie i proste, trafiające w cel w teksty. Oby następny album był rozwinięciem pomysłów pokroju numerów ‘Wiosna 86’ ,’Heavi Metal’ czy ‘Kawa i papierosy’.

2. Noon –‘Pewne Sekwencje’ EP
Dziwić może wysoka pozycja EPki w zestawieniu. Ale ta pięciotrackowa płytka to ogromny ładunek piekielnie świetnie zrealizowanych instrumentali, 8bitowego klimatu i kunsztu producenckiego Noona. Być ta Epka nie ukazałaby się w ogóle, gdyż ten postanowił wszystko wywalić w niebyt. Na szczęście otrzymaliśmy część jego pracy i wiemy, że ta właśnie cześć przeszła najostrzejszą selekcję. Kontemplacyjna muzyka współczesna na światowym poziomie. Konieczne.

1. Loco Star – ‘Herbs’
Za każdym razem, kiedy włączam krążek trójmiejskiej grupy, czuję ciarki na plecach. Nie ma mowy o słabych momentach, nie ma mowy o przekombinowanych kawałkach, nie ma mowy o mdłym klimacie. Jest za to solidny pokaz muzyki, która znakomicie może konkurować z płytami napływającymi z zachodu. Bo w Polsce – nie ma dla nich konkurencji. Loco Star swoją drugą płytą udowodnili, że granie to dla nich przyjemność, a do tego wychodzi im to tak pięknie, cudownie i zgrabnie, że brak słów. Każda sekunda tej płyty to dla mnie dzieło. Wracam i będę wracał z wielkim uśmiechem. Wielki szacunek i pokłony!

17 grudnia 2008

PODSUMOWANIE 2008 CZĘŚĆ 3. NAJLEPSZE TRACKI.

Pojedyncze tracki w podsumowaniu dostały 15 miejsc.

15. Logistics – ‘Slow Motion’
14. Jazzanova feat. Ben Westbeech – ‘I Can See’
13. Fisz Emade – ‘Heavi Metal’
12. Recloose feat. Joe Dukie – ‘Deeper Waters’
11. Katalyst feat. Steve Spacek – ‘How Bout Us’
10. Booka Shade – ‘Charlotte’
9. Portishead – ‘Magic Doors’
8. Loco star – ‘Elusive’
7. Crystal Castles – ‘Courtship Dating’
6. mr.scruff – ‘Get on Down’
5. Hot Chip – ‘We’re Looking For A Lot Of Love
4. Simbad – ‘DNA Metamorphosis’
3. Linkwood – ‘RIP’
2. The Chemical Brothers – ‘Keep My Composure’
1. Plan B feat. Cell 7 – ‘That’s Wassup’

16 grudnia 2008

PODSUMOWANIE 2008 CZĘŚĆ 2. NAJCIEKAWIEJ WYDANE.

Ten element podsumowania pojawił się już w ubiegłorocznym zestawieniu. Wziął się stąd, iż bardzo lubię ładnie wydane płyty, które kuszą okładkami i które bardzo ładnie się prezentują. Dodatkowo po zakupie płyty, fajnie jest wywalić gały i stwierdzić: „jak to jest ładnie wydane”.
Najciekawiej i najładniej wydane płyty dostały 3 miejsca w podsumowaniu.

3. Prime Numbers compiled & mixed by Trus’me
Wydawnictwo to pojawia się już drugi raz w zestawieniu. Prócz dużej wartości brzmieniowej, zostało oprawione w ciekawy sposób. Ascetyczny digipack: dwie czarne tacki na CD i zero bardziej szczegółowych, niż tracklista, informacji. Dodatkowo ładny front cover i logo wytwórni na grzbiecie. Wszystko czarno białe. Plus nadruki na krążkach – zdjęcia kaset magnetofonowych. Klimat ubiegłej dekady i zgrywanego mixtape udziela już się od samego patrzenia!

2. Loco Star – Herbs
Polska płyta bogata w przecudne dźwięki i pięknie wydana. Wszystkie ilustracje, rysunki są autorstwa Marsiji. Otrzymujemy także teksty utworów, wypisane ładną czcionką, we wklejonym do digipacka booklecie. Kolorystyka komponuje się z ziołowym tytułem i utrzymana jest w brązach i zieleniach. A jak ktoś się postarał to dodatkowo otrzymuje piękne rysunki… ;)

1. mr.scruff – Ninja Tuna
Czterozakładkowy digipack wykonany z tektury z …odzysku. Cudownie pachnące, extra sztywne i do tego szare jak papier toaletowy słabej jakości. Ozdobione zabawnymi, jak zwykle, rysuneczkami Andy’ego i śmieszną scrufferską czcionką. To najciekawiej wydana płyta w 2008 roku i jedna z tych „niewymiarowych”, gdyż wielkością różni się od tradycyjnego digipacka.

Dodatkowo wyróżnienie dla ‘Radio Retalation’ autorstwa Thievery Corporation. Krążek opakowany w cudaczny sposób, bo owinięty w wielki plakat, a ten w karton. Pomysł ciekawy, wykonanie też bez zastrzeżeń, ale… jak to przechowywać?!

15 grudnia 2008

PODSUMOWANIE 2008 CZĘŚĆ 1. KOMPILACJE

Połowa grudnia za pasem. Pora więc zacząć podsumowanie roku 2008 w muzyce.
Dzisiaj część pierwsza, a więc NAJLEPSZE I NAJCIEKAWSZE KOMPILACJE ROKU 2008
To nowa kategoria, a pojawiła się z racja tego, iż w tym roku zaopatrzyłem się w naprawdę sporą liczbę kompilacji. Szkoda byłoby więc ich nie podsumować.
Kompilacje dostały w podsumowaniu 5 miejsc.

5.The Chemical Brothers – ‘Brotherhood’
To dość nietypowa kompilacja, bo wszak jest to zbiór największych hitów duetu plus zestaw numerów nagrywanych pod szyldem ‘Electronic Battle Weapons’. Ale właśnie: to już kiedyś było, więc trudno byłoby umieścić to wydawnictwo wśród nowych płyt. Mimo wszystko, to zbiór naprawdę mocnych numerów, wzbogaconych kawałkami, które wcześniej wydawane były na winylach w limitowanej edycji. Trudno więc pominąć ‘Brotherhood’.

4. Gilles Peterson In the House
Bardzo mocne wydawnictwo udowadniające, że house ma się świetnie i wcale nie zamierza ginąć pod nawałem stereotypów. Trzypłytowy kolos składający się z miksu housowego, miksu disco i niemiksowanych rarytasów nagranych specjalnie dla Gillesa, musiał znaleźć się w tym podsumowaniu. To po prostu zbiór świetnych kawałków, które może stanowić fajny prezent… np. pod choinkę;)

3. Fabric 42 – Ame
Tego miksu również nie mogło zabraknąć w podsumowaniu. Po pierwsze, to kolejny dowód na pełnie sił muzyki house, a po drugie świetnie zrealizowany set duetu Ame. Pełen zimnych obrazów, efektów i przede wszystkim wypełniony ciekawymi dźwiękami. Połączenie profesjonalizmu i podejścia do muzyki klubu Fabric, z talentem panów z Ame – nie było innego wyjścia: cudowna robota.

2.Computer Incarnations For World Peace II
Sonarowska kompilacja, która skłoniła mnie do zmiany zdania na temat labelu. Do tej pory uważałem kompilacje Sonar Kollektiv za słabe, miałkie i wtórne. Bo to w zasadzie taka kompilacyjna wytwórnia. Po pewnym czasie przestałem zwracać na nią uwagę. Do czasu, gdy usłyszałem ‘Computer Incarnations…’. Zbiór nowofalowej śmietanki disco –tak pokrótce określiłbym to wydawnictwo. Każdy kolejny kawałek to mocna rzecz, brak słabych momentów. I chociaż ochrzczona mianem DISCO to i tak bardziej nadaje się na strefę chill – i dobrze. To najprzyjemniejszy chill out 2008.

1. Prime Numbers compiled & mixed by Trus’me
Kompilacja roku. Brzmienie powstałej w tym roku wytwórni Prime Numbers skondensowane i zebrane przez szefującego labelowi mistrza od wskrzeszania idei disco w najciekawszy sposób. Wydawnictwo pęka w szwach od ciekawego, pełnego duszy i głębi brzmienia house i techno, wyprodukowanego przez m.in. Linkwooda, Reggie Dokes’a czy samego Trus’me. Jeśli mowa o klubowych dźwiękach, to właśnie Prime Numbers generują te idealne dla mnie.